Crayon Phase - Two Hundred Pages

Artur Chachlowski, Crayon Phase - Two Hundred Pages

W 2013 roku zespół Crayon Phase zadebiutował albumem „Within My Recollection". Od tego czasu przeistoczył się z projektu skupionego wokół Franka Wendela w regularny zespół, do którego przystąpił m.in. brazylijski wokalista Raphael Gazal. Jego mocny i wyrazisty głos prowadzi tę niemiecką grupę w kierunku bardziej energicznej odmiany progresywnego rocka. Tym samym lider tej formacji, ustępując Rapahelowi miejsce za mikrofonem, mógł przejąć obowiązki głównego keyboardzisty. Drugim nowym muzykiem w składzie jest basista Peter Damm (na poprzedniej płycie partie basu wykonywał gitarzysta Wolfgang Bähr). Uwolnieni od dodatkowych obowiązków panowie Wendel i Bähr napisali wspólnie muzyczną historię, którą opowiadają na nowym albumie ich zespołu.

„Two Hundred Pages” to historia człowieka, który budzi się każdego ranka, nie wiedząc, co wydarzyło się dzień wcześniej. Nie zdaje sobie sprawy, że cierpi na amnezję i próbuje zrozumieć swoją sytuację, która wydaje się niewytłumaczalna. Czuje się wykorzystywany przez tajemniczy syndykat i angażuje się w działalność przestępczą, lecz dzięki prowadzonemu pamiętnikowi zaczyna dowiadywać się - cofając się w czasie - jak wpadł w tę niespotykaną sytuację i desperacko stara się z niej wyzwolić…

Każdy fragment tego 75-minutowego albumu opowiada inny rozdział historii umiejscowiony w innym okresie życia głównego bohatera. Przy pomocy kolejnych utworów (jest ich w sumie 9, co - jak łatwo można obliczyć – świadczy o tym, że każdy z nich to długa, około 10-minutowa opowieść) przenosi się on z teraźniejszości, która jest punktem wyjścia całej fabuły (początek płyty w postaci sekwencji trzech pierwszych utworów „Prologue”, „Two Hundred Pages” i „Turn Of Fortune”) do bliższej („Retrospective”, „Salvation”) oraz bardziej odległej przeszłości („Procession/Empty Grave”, „Paralyzed”), a także do… przyszłości („201”). A jaki jest finał tej historii? Słowa ostatniego utworu:

I am surrounded by cold fresh air

The sun shines warm on my face

Feeling peaceful I open my eyes

And I know where I am…”

świadczą o tym, że bohater znalazł w końcu ukojenie.

Muzyka, a właściwie klimat poszczególnych kompozycji, udanie odzwierciedla ducha każdego etapu życia głównego bohatera i prowadzi nas przez dynamicznie zmieniającą się atmosferę: od mrocznej do epickiej, od chwytliwej do wymagającej skupienia, od mistycznej do agresywnej. Przy tych zmieniających się nastrojach cały album – jako jeden długi kawałek muzyki - pozostaje jednak homogenicznie zwarty i spójny. I tak właśnie najlepiej słucha się tej płyty: od początku do samego końca. To właśnie wtedy nowy album Crayon Phase ujawnia przed słuchaczem najwięcej swoich walorów.

Dwa zdania podsumowania: „Two Hundred Pages” pod względem konstrukcyjnym nawiązuje do tradycji nielinearnych albumów koncepcyjnych, zaś pod względem stylistycznym stanowi ciekawą syntezę melodyjnego prog metalu z neoprogresem. To album, któremu niewątpliwie warto dać szansę, a już na pewno warto zwrócić na niego uwagę.

MLWZ album na 15-lecie