Wilson, Ray - Upon My LIfe

Artur Chachlowski, Wilson, Ray - Upon My LIfe

Ray Wilson… Wiadomo, pierwsze skojarzenia biegną do ostatniej studyjnej płyty Genesis „Calling All Stations” (1997). Wcześniej był jeszcze zespół Stiltskin, z którym dzięki piosence „Inside”, Ray osiągając pierwsze miejsce na liście MTV European Charts. Był też zespół Cut_, z którym Ray brał udział w wyprzedanych trasach koncertowych z rockowymi legendami - zespołami Scorpions i Westernhagen.

Ale solowa kariera Raya Wilsona rozpoczęła się na dobre dopiero w 2002 roku. Ray wraz z bratem Steve’em i wokalistką Amandą Lyon zagrali 12 wyprzedanych koncertów akustycznych na Edinburgh International Festival. Podczas dwugodzinnych koncertów Ray grał utwory ze swojego debiutanckiego albumu solowego „Change”. Ponieważ płyta zawierała tylko 50 minut muzyki, Wilson wykonywał także akustyczne aranżacje klasycznych piosenek z repertuaru Genesis, Phila Collinsa, Petera Gabriela, Mike'a Rutherforda i Stiltskin. Był to początek pięcia się w górę i pierwszy etap bardzo satysfakcjonującej kariery Raya, a to dzięki temu, że skutecznie zaczął on budowanie renomy swojego nazwiska, poprzez liczne, niekończące się trasy koncertowe i ukazujące się praktycznie każdego roku nowe wydawnictwa.

Najnowszy album Raya Wilsona zatytułowany „Upon My Life” to retrospekcyjny przekrój przez 20 lat jego kariery, podczas których Ray skomponował i nagrał 9 albumów studyjnych, w tym zarówno solowych, jak i – ponownie! - ze Stiltskin oraz Cut_. Niniejszy album niesie ze sobą mnóśtwo wspomnień i emocji związanych z imponującą karierą tego mieszkającego w Polsce szkockiego wokalisty.

Co ważne, album  „Upon My Life” przynosi również dwa premierowe utwory: „Come The End Of The World” oraz „I Wait And I Pray”. Obie piosenki odpowiednio otwierają dysk nr 1 i nr 2 tego wydawnictwa i zainspirowane zostały panującą wkoło dezorientacją polityczną, wyzwaniami związanymi z ekologią oraz totalnym spolaryzowaniem świata, w którym żyjemy. Co ciekawe, w obu swoje palce maczał lider niemieckiej grupy RPWL (pamiętacie popularny swego czasu utwór „Roses” z gościnnym udziałem Raya?), Yogi Lang, który wydał właśnie swój nowy studyjny album "A Way Out Of Here”. Yogi zajął się miksem i masteringiem obu premierowych nagrań, a ponadto w „Come The End Of The World” wykonał partie instrumentów klawiszowych.

„Postrzegam tę kolekcję piosenek jako moją własną duchową podróż. Utwory te niosą przesłanie pokoju, miłości, nadziei i wiary w siebie. Każda piosenka zawiera duchowe przesłanie i reprezentuje konkretny moment w czasie.”- mówi o swoim nowym dziele jego autor. Ray inspiruje się ludzkością, a nie wydarzeniami. W miarę jak życie staje się coraz bardziej zagmatwane i rozczarowujące, jego muzyka potrafi dać bardzo potrzebne wytchnienie. Ludzie potrzebują wsparcia, a muzyka – tak jak rodzina i przyjaciele - mogą go udzielić. Muzyka powinna być niewidzialnym balsamem i chyba tym zawsze była dla Raya oraz jego fanów. Dlatego warto koniecznie sięgnąć po płytę „Upon My Life”. Znajdziemy na niej, pośród 28 bardzo udanych piosenek, kawał historii, mnóstwo ukojenia, a przede wszystkim ogromną ilość pozytywnych emocji, które od zawsze towarzyszą muzyce, którą wykonuje Ray Wilson.

 

Na podstawie materiałów informacyjnych managementu artysty.

MLWZ album na 15-lecie