Soord, Bruce - All This Will Be Yours

Przemysław Stochmal, Soord, Bruce - All This Will Be Yours

Kierujący formacją The Pineapple Thief Bruce Soord na brak weny zdecydowanie nie narzeka. W międzyczasie imponującej aktywności macierzystego zespołu, rok po wydaniu jego albumu „Dissolution”, a po czterech latach od solowego debiutu, wypuszcza drugi album sygnowany własnym nazwiskiem, zatytułowany „All This Will Be Yours”.

O tym, że ucho artysty jest niezwykle czułe, a jego wyobraźnia aranżacyjna bardzo szeroka, świadczy kilka kolejnych wydawnictw, pod którymi Soord podpisał się w ostatnich latach. Również i najnowszy jego album nie pozostawia wątpliwości, że lider The Pineapple Thief to foniczny perfekcjonista, dla którego niebywale ważne jest to jak finalnie zabrzmi każda pojedyncza nuta. A, jako że tutaj wzięty realizator dźwięku zadbał o każdy szczegół, jak również ponownie zagrał na swojej płycie na wszystkich instrumentach, świetnie radząc sobie nawet na perkusji czy kontrabasie, to w efekcie „All This Will Be Yours” można uznać za esencję jego muzycznego jestestwa na ten, aktualny moment kariery. I trzeba przyznać, że w tym kontekście Soord wypada całkiem przyzwoicie, zwłaszcza że album brzmi znacznie ciekawiej niż choćby ubiegłoroczna, w moim przekonaniu nie w pełni udana propozycja The Pineapple Thief.

Całość w sporym uproszczeniu można by określić jako pełną charakterystycznej dla artysty melancholii próbę pogodzenia muzyki napisanej „na gitarę akustyczną” z wysmakowaną elektroniką. Ten skądinąd lakoniczny opis równie trafnie odniósłby się także i do debiutanckiego solowego krążka Bruce’a Soorda, tyle tylko, że owa osobliwa melancholia, której muzyk wielokrotnie w swoich kompozytorskich poczynaniach zdaje się nadużywać, na nowym albumie jest dużo lepiej wyważona niż na pierwszej płycie, co w efekcie przynosi materiał i lepiej przyswajalny, i bardziej interesujący. „All This Will Be Yours” zawiera muzykę o mocno intymnym charakterze, wszak głównym impulsem do jej napisania były narodziny trzeciego dziecka jej autora. Płyta jest również efektem obserwacji kontrastującego z cudem narodzin szaleństwa, jakim tchną ulice wokół domowego ogniska – stąd też pewnie wynika fakt, że osobliwy muzyczny mikrokosmos Soorda nie jest hermetyczny, o czym świadczą mniej oczywiste muzyczne wycieczki i poszukiwania – by wspomnieć choćby spacerockowe skłonności w utworze „You Hear The Voices” czy popowe zacięcie piosenki „Cut The Flowers”.

Bruce Soord mniej energetyczny, mniej rockowy aniżeli w The Pineapple Thief, wciąż jednak typowo nostalgiczny i niewesoły. Okazuje się jednak, że gdzieś z odmętów tej jego charakterystycznej melancholii można wygrzebać pokłady interesujących dźwięków i takich na drugim solowym krążku artysty nie brakuje.

MLWZ album na 15-lecie