Infringement - Alienism

Artur Chachlowski, Infringement - Alienism

O norweskiej grupie Infringement pisaliśmy mniej więcej dwa lata temu przy okazji jej debiutanckiego albumu „Transition”. Określiliśmy wtedy jej muzykę jako zakorzenioną w najlepszych tradycjach symfonicznego rocka. Nie brakło też na tym krążku flirtowania z różnymi innymi gatunkami. I podobnie jest na nowej płycie zatytułowanej „Alienist”.

Na program płyty składają się zaledwie 4 kompozycje – odpowiednio trwają one 4 („Therapy), 8 („Disorder”), 10 („Triad”) oraz 17 minut („Delirium”). Dla każdego coś miłego. I choć wszystkie zakorzenione są w tradycji lat 70., to znajdziemy w nich sporo groove’owych partii z funkowymi rytmami oraz hardrockowymi naleciałościami. To mieszanka różnych odcieni melodyjnego prog rocka z nieoczekiwanymi zwrotami akcji i progresywnymi zmianami nastrojów.

Pod względem literackim Infringement zabiera nas w ponury świat pacjentów kliniki psychiatrycznej. Panowie Hans Andreas Brandal (v), Stig André Clason (równolegle gra on w innej norweskiej formacji, The Windmill) (g, v), Kristoffer Utby (dr), Espen Larsen (bg) oraz keyboardzista Bård Thorstensen (to nowy człowiek w zespole) przedstawiają nam pełne obłędu umysły szaleńców i ludzi nieprzystosowanych do życia w otaczającym świecie. Sugestywnie podana i potężnie brzmiąca muzyka Infringement powoduje, że mimowolnie uciekamy na płycie „Alienist” od rzeczywistości i szukamy pociechy w krainie wyobraźni. Na szczęście kreatywność zespołu – acz czasami mocno inspirowana współczesnymi gwiazdami gatunku pokroju Spock’s Beard, Arena, Pain Of Salvation czy The Flower Kings - powoduje, że ten tak ryzykowny i ambitnie potraktowany temat nie zakłóca przyjemności w obcowaniu z samą muzyką młodych Norwegów. A jest ona na pewno godna uwagi fanów skandynawskiego prog rocka.

MLWZ album na 15-lecie