Valyen Songbird - Kolędy polskie inaczej

Artur Chachlowski, Valyen Songbird - Kolędy polskie inaczej

Okres przedświąteczny co roku obfituje w pojawiające się tuż przed Bożym Narodzeniem albumami z kolędami. Nie ukrywam, że bardzo lubię gdy muzycy kojarzeni z muzyką rockową – czy to polscy, czy zagraniczni - przygotowują własne opracowania bożonarodzeniowych pieśni, a radość staje się jeszcze większa, gdy są one zaprezentowane tak ciekawie jak na płycie „Kolędy polskie inaczej”, którą firmuje nasza rodaczka Valyen Songbird.

Wokalistkę tę znamy z zespołu Hegemony (m.in. album „Ballads & Threnodies” z 2017 roku). Związana jest ze Śląskiem i pozostając wierna swoim korzeniom, z pietyzmem przygotowała, zaaranżowała, zagrała na fortepianie (i MIDI), a przede wszystkim przecudownie zaśpiewała kilkanaście tradycyjnych kolęd, w tym „Cichą noc”, której tekst może niektórych zaskoczyć, ale trzeba wiedzieć, że jest to wersja, jaką od lat śpiewa się na Śląsku. Zaskoczyć może też niemal operowo potraktowany wokal w „Przystąpmy do szopy” czy „Jezus malusieńki” i kilku innych kolędach. Ale czy nie o to chodzi, by w doskonale znane wszystkim kolędy i pastorałki włożyć swój własny akcent i nadać im unikatowy charakter? Wokalistce udało się to we wspaniały sposób.

Valyen Songbird ułożyła wybrane przez siebie kolędy w kolejności, która odzwierciedla artystyczną ewolucję – od prostoty i czystej klasyki do ambitniejszego, niekiedy bardziej swobodnego potraktowania tradycyjnych linii melodycznych (jak np. w „Przybieżeli do Betlejem”) i, rzekłbym, takiego stricte artrockowego podejścia. Kolędy Valyen Songbird, szczególnie począwszy od „Pójdźmy wszyscy do stajenki”, ze szczególnym naciskiem na ośmiominutową wersję „Gdy śliczna panna”, poruszą przede wszystkim tych, którzy kochają połączenie tradycji z art rockiem

„Kolędy kochałam zawsze i już od dziecka szukałam wersji trochę mniej zwykłych, ale też jednocześnie nieprzekombinownaych, do których jeszcze wciąż dałoby się śpiewać wraz z wykonawcą. Chciałam się także zmierzyć z aranżacją fortepianową - jest to więc moja pierwsza tak naprawdę próba zrobienia muzyki od A do Z i zagrania jej samej od A do Z. Wyjątkiem jest tutaj Damien Kavich, który zgodził się użyczyć swojego głosu do dwóch kolęd” – mówi o swoim projekcie artystka.

I choć produkcja płyty jest w 100% domowa, wszystko opracowane, napisane, zagrane i nagrane w domu, warto pochylić czoła przed Azarem ze Studia Orion za sklejenie tego w doskonale brzmiącą całość. Odpowiednio został wyeksponowany fortepian oraz krystalicznie czysty, utrzymany w wysokich rejestrach, głos wokalistki, co w kilku przypadkach przełożyło się na bardzo kameralne wykonania, oddające klimat niekiedy smutnych, acz zawsze pięknych polskich kolęd. W kilku miejscach na płycie pojawiają się też delikatne smyczkowe aranżacje oraz aksamitny męski wokal wspomnianego już Damiena Kavicha (w „Nie było miejsca” i w „Zaśnij Dziecino”).

„Bardzo zależało mi na pokazaniu, że kolędy to nie tylko religijne pieśni śpiewane podczas Świąt, ale także po prostu bardzo ładne pieśni mówiące o ważnych sprawach, jak macierzyństwo, trud, ból i strach, ale także radość, nadzieja i miłość” – mówi Valyen Songbird. Stąd zapewne bierze się na tej płycie wyraźnie słyszalne emocjonalne podejście do wszystkich śpiewanych przez nią pieśni. I stąd pewnie, koniec końców, tak piękna to płyta, która – gdy będzie kręcić się w domowych odtwarzaczach przy choince i suto zastawionych stołach – wprawi wszystkich w uroczysty i ciepły klimat tych najpiękniejszych w całym roku Świąt.

MLWZ album na 15-lecie