Yes - From A Page

Przemysław Stochmal, Yes - From A Page

W ostatnich latach aktywność wydawnicza zespołu Yes polega przede wszystkim na publikowaniu albumów dokumentujących występy na żywo. Od wydania w 2014 roku ostatniego długogrającego albumu studyjnego „Heaven & Earth” fani grupy doczekali się premierowej muzyki tylko w dzięki reedycji płyty „Fly From Here” (wydanej z podtytułem „Return Trip”), na której znalazł się jeden niepublikowany wcześniej utwór „Don’t Take No For An Answer”. Ubiegłej jesieni, jako dodatek do reedycji koncertowego album „In The Present – Live From Lyon”, bądź w postaci limitowanej winylowej EP-ki, pojawiła się nieco większa porcja niewydanej dotąd muzyki grupy.

Na program „From A Page”, bo taki tytuł zyskał ów mini-album, składają się cztery kompozycje pochodzące z lat 2009-2010, nagrane w składzie: Chris Squire, Steve Howe, Alan White, Benoît David, a także Oliver Wakeman - kompozytor większości materiału i pomysłodawca omawianej publikacji. Sam fakt, że światło dzienne ujrzał niepublikowany dotąd materiał, na którym bas wciąż pobrzmiewa spod palców nieodżałowanego Chrisa Squire’a, działa sentymentalnie i emocjonująco, choć trzeba przyznać, że materiał tu zaprezentowany choćby w niewielkiej części ma szanse być czymś więcej niż jedynie wspominką po zmarłym basiście. Dwa otwierające płytę nagrania, a więc „To The Moment” i „Words On A Page” prezentują się bowiem znacznie lepiej, niż zawartość całego ostatniego studyjnego albumu zespołu. Pierwsze z nich urzeka przebojowym potencjałem eksponowanym zwłaszcza w zapadającym w pamięć refrenie, drugie zaś kołysze niespiesznym balladowym tempem, czarując bardzo klasycznie yesowymi akcentami w postaci fortepianowych i gitarowych partii solowych.

Dalszy ciąg albumu to już niestety niewiele więcej ponad dokumentację efektów tej samej sesji, tym razem już nieco słabszych i niespecjalnie chwytliwych. „From The Turn Of A Card” to bądź co bądź ładna miniatura na fortepian i wokal, ale brak którejkolwiek z legendarnych postaci Yes w tym nagraniu pozbawia sensowniejszych skojarzeń z repertuarem zespołu. Z kolei najdłuższy na płycie utwór „The Gift Of Love” brzmi raczej jak dziesięciominutowy szkic, zbiór pomysłów porzucony przed ostatecznym opracowaniem i poskładaniem przez zespół.

Brawo dla Olivera Wakemana za inicjatywę, nawet jeśli materiał z „From A Page” będzie miał dla sympatyków grupy Yes jedynie wartość sentymentalną. Trzymajmy kciuki, aby i starsi koledzy pianisty pokusili się o powertowanie w archiwach i wydanie podobnie „zaginionych” kompozycji z czasów, gdy głosem Yes był głos Jona Andersona, za którym z pewnością tęskni cała rzesza fanów zespołu.

MLWZ album na 15-lecie