Booth, Dede - This Strange Confinement

Artur Chachlowski, Booth, Dede - This Strange Confinement

Amerykankę Dede Booth pamiętają pewnie jedynie najbardziej uważni i wytrwali Czytelnicy naszego portalu.  Przed 10 laty zaprezentowała się ona na naszych łamach jako liderka formacji o nazwie Sententia, której wydany w tamtym czasie album „The Center In The Sand” recenzowaliśmy na naszych łamach. Teraz Dede powraca z solowym krążkiem zatytułowanym „This Strange Confinement”, o którym chciałbym napisać Wam kilka słów.

Ostatnie dwa i pół roku Dede Booth spędziła pracując nad dość nietypowym projektem. Inspiracją stała się wizyta w stanowym zakładzie penitencjarnym w Filadelfii w stanie Pensylwania. Na „This Strange Confinement” Booth przedstawia zawieszoną na pograniczu art rocka i post rocka muzyczną wizję odosobnienia, zadając pytanie odnośnie tego, co to znaczy być „zamkniętym”. Zarówno w sensie dosłownym, jak i metaforycznym. Całość ma charakter luźnych ekspresjonistycznych muzycznych plam, które służą jako kanwa przewijającej się przez godzinę fabuły i które podążają za fikcyjnym bohaterem albumu, a jednocześnie wypełniają treść poszczególnych piosenek, a jest ich (a właściwie muzycznych rozdziałów, bo określane są one na okładce jako „chapters”) na tym krążku aż jedenaście (plus muzyczny prolog i epilog). Koncepcja nagrania przedstawia historię walki bohatera o uwolnienie się z własnego wewnętrznego więzienia, desperacko próbującego doświadczyć własnego istnienia jako czegoś więcej niż sumy ograniczeń wynikających z odosobnienia i tęsknoty za wolnością.

Album „This Strange Confinement” zawiera nieoczywistą i trudną do zdefiniowania muzykę. Nie jest to rzecz łatwa w odbiorze, lecz niewątpliwie ma ambicję wciągnięcia odbiorcy w proces głębszej autorefleksji, zastanowienia się nad kondycją rasy ludzkiej i doświadczenia nadziei, jaką niesie za sobą poczucie wolności. Jako że głównym instrumentem dla Dede jest perkusja, niechaj nikogo nie dziwi fakt, że w tej dość minimalistycznej muzyce, która wypełnia cały album, dźwięki werbli i talerzy, i w ogóle rytm, są wysunięte na pierwszy plan. Solowe wydawnictwo Dede Booth ma brzmieniowo bardzo oszczędny charakter. Poszczególne utwory tylko czasami przekraczają granicę postrockowego grania, a zapowiadające płytę na singlu nagranie „Take It Back”, które niesie w sobie przeogromny ładunek muzycznych emocji, jest chyba najlepszą wizytówką tego skromnego, lecz niezwykle wciągającego albumu. 

MLWZ album na 15-lecie