Lion Shepherd - Once The Dust Is Settled EP

Tomasz Dudkowski, Lion Shepherd - Once The Dust Is Settled EP

Rok temu zespół Lion Shepherd wydał bardzo udany (m.in. podium w małoleksykonowym Plebiscycie 2019) trzeci album zatytułowany po prostu "III". Przyniósł on jedną, ale za to dość istotną zmianę w składzie. Do duetu Kamil Haidar (śpiew) - Mateusz Owczarek (gitary) dołączył znany i ceniony perkusista Maciek Gołyźniak (m.in. Meller Gołyźniak Duda, ex - Sorry Boys). Płyta była promowana całkiem sporą ilością koncertów, które spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem, w większości dość licznie zgromadzonej publiczności. W marcu tego roku grupa powróciła z czterema koncertami "na bis", by zagrać w Warszawie, Katowicach, Wrocławiu i Gdańsku. Niestety ostatni z nich nie doszedł do skutku z uwagi na panującą epidemię…

Piszącemu te słowa udało się zobaczyć zespół w Katowicach i jak zwykle był to niezwykle udany występ. W jego trakcie ze sceny publiczność usłyszała (choć pewnie część już wiedziała o tym z mediów społecznościowych), że kilka dni później ukaże się mała niespodzianka - pierwsza w karierze warszawskiej grupy EP-ka.

Nosi ona tytuł "Once The Dust Is Settled" i zawiera sześć utworów - cztery studyjne i dwa koncertowe. Pierwsze z nich zostały stworzone i nagrane podczas sesji do "III", ale ostatecznie na niej się nie znalazły (choć z jednym wyjątkiem, ale o tym potem).

Otwierający ją utwór "Killing Calm" to bardzo udana kompozycja z fajnym klaskaniem w tle na początku i z ciekawym solem Owczarka. Spokojnie mogłaby znaleźć się na wspomnianej płycie, a nawet ją promować… Potem jest nieco ostrzej i, jak sam zespół to określił, "oldschoolowo" za sprawą "Savior". Idealny kawałek do wspólnego podskakiwania i śpiewania na koncercie. Następnie mamy wyciszenie za sprawą "With Open Arms". Jest to piękna ballada, którą wcześniej można było usłyszeć na winylowej wersji "Trójki" oraz… na nośniku USB. Zespół nagrał też jej polskojęzyczną wersję i szkoda, że nie pokusił się na jej umieszczenie na tym minialbumie. Część studyjną kończy nieco żartobliwy, swamp-bluesowy "The Secret Band Of Thebes".

Na deser otrzymujemy dwa koncertowe nagrania zarejestrowane podczas jesiennej trasy "The World Is On Fire". Na scenie, oprócz panów Haidara, Owczarka i Gołyźniaka pojawili się Maciek Magnuski (bas), Mateusz Szemraj (gitara akustyczna, dulcimer) oraz Karolina Skrzyńska (śpiew, lira korbowa). Szczególnie pojawienie się tej ostatniej pani w szeregach "Lionów" w znaczny sposób podniosło walory dźwiękowo - wizualne ich występów. Karolina dysponuje niesamowitym głosem oraz wprowadza do rockowej muzyki element folkowy wydobywając ciekawe nuty z liry korbowej (zwanej przez niektórych "tytanikiem"). Na opisywanej EP-ce zamieszczono małą próbkę tego jak zespół wypada na żywo w takim składzie za sprawą utworów "Uninvited" oraz "Good Old Days". Polecam ich wersje z obrazem, które można znaleźć na kanale YouTube grupy.

Po koncertach "opadł już kurz" i powoli zespół szykuje się do nagrania następnej płyty, która zapowiadana jest na przyszły rok. Oczekiwanie na nią umilił nam opublikowaniem tego całkiem ciekawego minialbumu. Szkoda tylko, że został on wydany jedynie w wersji elektronicznej do posłuchania na platformach streamingowych. Mam nadzieję, że doczekamy się też fizycznego nośnika…

MLWZ album na 15-lecie