Subsignal - A Song For The Homeless-Live In Rüsselsheim 2019

Artur Chachlowski, Subsignal - A Song For The Homeless-Live In Rüsselsheim 2019

„A Song For The Homeless” to zapis ubiegłorocznego koncertu grupy Subsignal w niemieckim miasteczku Rüsselsheim koło Frankfurtu. Czasami jest tak, że gdy zespół wychodzi na scenę od razu czuje, że może to być wyjątkowy wieczór. Ale nieczęsto zdarzają się tak magiczne koncerty, kiedy wszystko pasuje do siebie idealnie: technologia działa bezbłędnie, publiczność reaguje entuzjastycznie, a w muzykach wręcz kipi pozytywna energia. Tak musiało być 28 marca 2019r. w klubie „Das Rind”. W dodatku, szczęśliwym trafem, ktoś był na tyle przytomny, że wcisnął guzik z napisem RECORD.

Planowana do wydania pod koniec kwietnia na CD i 2LP koncertowa płyta Subsignal wyróżnia się pozytywnie na tle obowiązujących obecnie trendów realizacji muzyki zarejestrowanej na żywo. Większość współczesnych albumów koncertowych ze swoim wycyzelowany dźwiękiem, dopieszczoną do wytrzymałości produkcją oraz – o zgrozo! – dogranymi w studiu dźwiękowymi ‘podpórkami’ jest zaprzeczeniem prawdziwej idei albumów live, które powinny przecież jak najlepiej oddawać rzeczywistą atmosferę koncertu wraz ze wszystkim co się z tym wiąże i dzieje zarówno na scenie, jak i w jej bezpośrednim sąsiedztwie.

Na płycie „A Song For The Homeless - Live In Rüsselsheim 2019” grupa Subsignal prezentuje się doprawdy imponująco. Tworzący ją muzycy nie ulegli pokusie zagrania tak, by ich muzyka zabrzmiała ze sceny możliwie jak najbliżej studyjnego oryginału i jak najbliżej brzmienia znanego z płyt studyjnych. Zamiast tego panowie Arno Menses (śpiew), Ralf Schwager (gitara basowa), Markus Maichel (instrumenty klawiszowe), Dirk Brand (perkusja) i Markus Steffen (gitary) przedstawiają się jako świetnie zgrany, doskonale funkcjonujący organizm muzyczny, wykonujący na żywo własne utwory z sercem, odpowiednią dynamiką i niesamowitą radością grania przejawiającą się w wielkim entuzjazmie i pozytywnej energii tryskającej z każdym emitowanym przez nich dźwiękiem. Na płycie „A Song For The Homeless” można dosłownie usłyszeć i poczuć, że obecny skład Subsignal gra ze sobą nieprzerwanie od wielu, wielu lat.

Setlista koncertu jest przekrojem przez całą dyskografię Subsignal i odzwierciedla różnorodne aspekty muzyczne brzmienia zespołu: od innowacyjnego rocka progresywnego po AOR i od metalu po pop rock. Dominującym elementem w muzyce Subsignal jest wdzięczna melancholia połączona z wirtuozerią wykonania, emocjonalnymi pasażami melodycznymi i głębokim wyczuciem złożonych konstrukcji nawet pozornie prostych piosenek. Z kolei tak skomplikowany utwór, jak „The Passage” z całą jego złożonością, wieloma częściami, gitarami akustycznymi, rozbudowanymi instrumentalnymi sekcjami, a nawet perkusyjnym solo Dirka Branda, jest wykonany z taką lekkością, że stanowi jedną z absolutnych atrakcji tego albumu.

„A Song For The Homeless - Live In Rüsselsheim 2019” zawiera kilka utworów pochodzących z wydanej przed dwoma laty, najnowszej jak dotąd studyjnej płyty "La Muerta" (tytułowy, „The Bells Of Lyonesse”, „The Passage”, „Even Though The Stars Don’t Shine”), a także utwory ze starszych albumów, takie jak otwierające koncert nagranie „Touchstones” z albumu z 2011 roku o takim samym tytule czy też kompozycje „Paradigm” i „The Sea” z debiutanckiej studyjnej płyty z 2009 roku. Ten trwający 5 kwadransów album dobrze dokumentuje imponującą różnorodność muzyczną i wirtuozerię charakteryzującą grupę Subsignal. To idealny album dla początkujących, aby poznać Subsignal jako zespół łączący w swojej twórczości tak wiele gatunków, co z jednej strony czyni jego muzykę przystępną, a z drugiej - akceptowalną dla wymagających. Zaś dla wiernych fanów to idealna okazja, aby poznać dobrze znany repertuar podany w nowy, trochę inny niż na pięciu dotychczasowych studyjnych krążkach, sposób.

Tylko nieliczne płyty live potrafią dziś uchwycić magię chwili i pozwolić słuchaczom odnieść wrażenie, że przeżyli prawdziwie magiczny wieczór. „A Song For The Homeless - Live In Rüsselsheim 2019” to jeden z tych rzadkich albumów, którym się to udaje. I to nie tylko dzięki wysokiej formie całego zespołu. Bo spora w tym zasługa świetnej produkcji, o którą zadbał sam Yogi Lang (RPWL).

MLWZ album na 15-lecie