D Project

InVertigo - InMotion

Artur Chachlowski, InVertigo - InMotion

„InMotion” to już trzeci album w dorobku niemieckiej grupy InVertigo, a pierwszy wydany po siedmioletniej przerwie, jaka minęła od premiery przedstawianego na naszych łamach wydawnictwa pt. „Veritas”.

Znajdujemy na nim sześć kompozycji o zróżnicowanej długości (od 4 do 10 minut) utrzymanych w stylu neoprogresywnego rocka. Jak ocenić to wydawnictwo? To album jakich wiele. Jak dla mnie zamieszczona na nim muzyka wydaje się zbyt oczywista i przewidywalna (może poza jednym wyjątkiem, o którym za chwilę). Mam wrażenie, że już gdzieś to wszystko słyszałem. Sztampowe partie instrumentalne, dość zachowawcze rozwiązania melodyczne, muzyczne pomysły wyjęte jakby spod kalki znanych mistrzów gatunku... To zdecydowanie nie jest moja ulubiona płyta, ale nie mogę zaprzeczyć, że jest ona dobrze wyprodukowana (jakość pierwszych dźwięków i przestrzenne brzmienie otwierającego płytę utworu „Interrompu” wręcz powalają) i nieźle skomponowana, a zespół ma w sobie potencjał. Świadczy o tym chociażby utwór, który jako jedyny zachwycił mnie na tym wydawnictwie. Mam na myśli „Severn Speaking”, w którym wykorzystano głos młodej kanadyjskiej aktywistki na rzecz ochrony środowiska, Severn Suzuki. Swoisty pojedynek na głosy pomiędzy fragmentami mowy Severn, a słowem śpiewanym przez wokalistę Sebastiana Brennerta jest prawdziwą ozdobą tej płyty. Drugi plus stawiam przy rozdzielonym na dwie części finałowym utworze „Life”. Być może dlatego, że zespół postanowił - wzorem swoich licznych poprzedników – wykorzystać w tej kompozycji elementy muzyki klasycznej. W tym przypadku – fortepianowego koncertu a-moll Op. 16 Edvarda Griega. Ale to i tak za mało, by uznać „InMotion” za płytę godną bezwarunkowego polecenia. No, chyba że jest się bezkrytycznym i ortodoksyjnym fanem prog rocka, dla którego czas zatrzymał się gdzieś pod koniec ósmej dekady ubiegłego wieku…

MLWZ album na 15-lecie