Galahad - Sleepers (25th Anniversary vinyl edition)

Tomasz Dudkowski, Galahad - Sleepers (25th Anniversary vinyl edition)

Na wstępie trochę trochę historii…

Pierwszym nośnikiem, z którego słuchałem wydanego w 1995 roku albumu kwintetu z Dorset była kaseta magnetofonowa (z dołączonym tłumaczeniem tekstów na język polski) wydana przez krakowski Prog Rock Music. Natomiast za sprawą należącej do zespołu wytwórni Avalon Records ukazała się wersja kompaktowa (w Japonii wydana przez Canyon International). Wersja japońska zawierała dodatkowy utwór „Suffering In Silence”. Na polskiej kasecie też znalazło się dla niego miejsce (na końcu strony A), podobnie jak na kompaktowym wznowieniu z 2005 roku (choć pojawił się jako ukryta ścieżka, bez opisu na okładce). Po kolejnych dziesięciu latach za sprawą polskiego wydawnictwa Oskar ukazała się zremasterowana przez Karla Grooma (Threshold) wersja w gustownym digipacku, z alternatywną wersją „Picture Of Bliss” oraz „Suffering In Silence” jako bonusami. Minęło kolejnych 5 lat i album na swoje ćwierćwiecze doczekał się (ponownie za sprawą wydawnictwa Oskar) nareszcie wersji winylowej w dwóch wersjach kolorystycznych – białej i czarnej. Co ciekawe – bardziej limitowaną edycją jest ta druga, a białe (bardziej pasujące do szaty graficznej) krążki są wersją podstawową. I właśnie one stały się pretekstem by ponownie przyjrzeć się tej ważnej w historii prog rocka lat 90. (i nie tylko) pozycji.

Przejdźmy zatem do zawartości krążków. Zespół świętujący w 1995 roku 10-lecie swojego istnienia wydał najbardziej dojrzały album w swojej dotychczasowej, jeszcze wówczas niezbyt obszernej dyskografii. Nagrany został w składzie: Stuart Nicholson – śpiew, Roy Keyworth – gitary, Karl Garrett – instrumenty klawiszowe, nieżyjący już niestety Neil Pepper – bas i Spencer Luckman – perkusja. W najnowszej edycji na dwóch winylach zmieszczono w sumie 12 kompozycji napisanych przez cały zespół z tekstami Nicholsona.

Album zaczyna się utworem tytułowym opowiadającym o szpiegach („śpiochach”) będąca hołdem dla francuskiego ruchu oporu (podkreśla to fragment z wplecionym śpiewem Edith Piaf). 12 minut wspaniałego artrockowego grania z licznymi zmianami tempa na stałe wpisało się w koncertowy repertuar grupy stając się jego mocnym punktem. W roku 2012 pieśń doczekała się nowej wersji wydanej jako bonus na płycie „Battle Scars” (w wersji winylowej znalazła się na dodatkowej EP-ce dodanej do płyty „Beyond The Realms Of Euphoria” z tego samego roku).

Po tym mocnym otwarciu następuje wyciszenie w postaci ballady „Julie Anne” będącej miłosną pieśnią dla nieznanej z imienia i nazwiska kobiety ze zdobiącego okładkę zdjęcia, które zostało wykonane w… kostnicy. Cały album został dedykowany właśnie jej: „For Julie Anne, whoever she may be”.

Warto dodać, że tekst refrenu został napisany wyjątkowo przez klawiszowca Karla Garretta.

Stronę B rozpoczyna 10–minutowy „Live And Learn” o życiu, pogoni za bogactwem i o tym jak szybko można je stracić. Następnie chwila oddechu za sprawą żartobliwej piosenki o przeżyciach na… fotelu dentystycznym – „Dentist Song”. Po niej dostajemy prześliczną miniaturkę „Pictures Of Bliss” – gitara akustyczna, organy, delikatny bas i perkusja i śpiew Stuarta. Miłosna dwuminutowa ballada. Pierwszy krążek kończy „Before, After And Beyond” z „gregoriańskim” wstępem, fajną partią basu i przyjemnym refrenem, choć mówiącym o tym, że

„Nigdy nie zbudujemy doskonałego świata

Przedtem, potem i w zaświatach”.

Stronę C rozpoczyna najbardziej przejmujący utwór na tym longplayu - „Excorcising Demons” dotykający problemu pedofilii. Inspiracją była sprawa Franka Becka, który przez wiele lat maltretował dzieci w szkole, a lokalne władze próbowały to tuszować. Jak możemy przeczytać we wkładce Beck zmarł w więzieniu w czasie, gdy zespół miksował ten album. W tekście oglądamy sprawę w punktu widzenia sprawcy, postronnej osoby i ofiary. Ta ostatnia będąc już dorosłym człowiekiem próbuje pogodzić się z duchami przeszłości i wypędzić raz na zawsze demony. Czy mu się to uda? Tego się nigdy nie dowiemy. Muzycznie zaczyna się bardzo delikatnie od śpiewu niemalże szeptem, by potem nabrać tempa (znów świetna partia basu Peppera), a w końcówce ponownie się wyciszyć. Kolejny mocny punkt koncertowego repertuaru, choć nieco rzadziej prezentowany w porównaniu z nagraniem tytułowym.

Po tej wstrząsającej opowieści przychodzi wytchnienie w postaci piosenek „Middleground” oraz „Suffering In Silence”. Ta druga, jak wspomniałem wcześniej do tej pory bonusowa z dość przebojowym refrenem, choć tekst jest raczej mało wesoły. Dotyczy problemu, który aktualnie coraz bardziej może dotykać nas wszystkich – mianowicie utraty pracy i wiążącego się z nim cierpienia, którego często doświadczamy w samotności, w ciszy…

Ostatnią stronę wydawnictwa rozpoczyna ostatni utwór z podstawowego albumu „Amaranth”. To rozbudowana opowieść o legendarnym kwiecie, który nigdy nie więdnie. Wspaniały popis gry Keywortha oraz Peppera w połączeniu z wybornym śpiewem Nicholsona idealnie pasuje na finał płyty. Ciekawostką jest środkowy, elektroniczno – psychodeliczny fragment (napisany wspólnie z producentem płyty Tony Arnoldem), który można traktować jako zapowiedź zmiany brzmienia, zapoczątkowanej na albumie „Following Ghosts”.

Przechodzimy teraz do utworów bonusowych. Jako pierwszy do naszych uszu dociera alternatywna wersja „Pictures Of Bliss” zaaranżowana przez aktualnego klawiszowca grupy Deana Bakera. Piosenka zyskała orkiestrowe brzmienie. Ja jednak mimo całego rozmachu wolę jednak wersję podstawową. Drugi to nowa wersja „Excorcising Demons” nagrana na potrzeby kompilacyjnego albumu „When Worlds Collide” wydanego z okazji 30-lecia istnienia grupy. Nagrana w składzie: Nicholson, Keyworth, Spencer, Baker oraz Tim Ashton (bas) na pewno brzmi bardziej nowocześnie (więcej elektroniki, dodane na początku głosy bawiących się dzieci) i bardziej dynamicznie od oryginału, szczególnie za sprawą wysuniętej do przodu perkusji.

„Sleepers” mimo upływu lat wciąż jest uznawany za jedno z największych dokonań brytyjskiego kwintetu. I faktycznie, choć brzmienie miejscami jest nieco archaiczne, to same kompozycje nadal się bronią. Co ważniejsze, płyta jest swoistym zamknięciem pierwszego okresu w twórczości grupy – bardziej zorientowanego na klimaty neoprogrockowe lat 80. Wraz ze zmianą na stanowisku klawiszowca – Karla Garretta zastąpił (występujący w grupie do dziś) Dean Baker, zespół zaczął coraz śmielej wprowadzać do brzmienia loopy, elektroniczne smaczki czy też orkiestracje…

Winyle zostały umieszczone w okładce typu gatefold z drukowanymi kopertami. Nowością są zdjęcia zespołu umieszczone na jednej z nich. Oryginalne grafiki zostały opracowane na potrzeby nowej edycji przez Macieja Stachowiaka i Witolda Andreé, a masteringiem zajął się Ryszard Kramarski. Całość spięli Witold i Tomasz Andreé z wydawnictwa Oskar. Każdy egzemplarz posiada naklejkę z indywidualnym numerem.

Wszystko na to wskazuje, że nie jest to ostatnia pozycja z katalogu Galahad, która ujrzy światło dzienne w tym roku. Na jesień zapowiadana jest bowiem nowa wersja następczyni „Sleepers” – „Following Ghosts”, która będzie wydana na trzech dyskach kompaktowych oraz dwóch winylach.

Podziękowania dla Maćka Lewandowskiego za uwagi i pomoc w dotarciu do historycznych źródeł.

MLWZ album na 15-lecie