Jakszyk, Jakko M. - Secrets & Lies

Przemysław Stochmal, Jakszyk, Jakko M. - Secrets & Lies

Zawsze miałem wrażenie, że Jakko Jakszyk nie do końca pasuje do środowiska King Crimson. Robert Fripp w 2013 roku wybrał go na pierwszą linię swojej formacji, z pewnością doceniając jego uniwersalne walory wykonawcze jako gitarzysty i wokalisty, jak również wcześniejszą wieloletnią współpracę z muzykami różnych składów King Crimson. Jakszyk nie może być jednak bardziej daleki od charyzmy swojego poprzednika, Adriana Belew – nie tylko pod względem samego performance’u, ale i estetyki osobistych prób kompozytorskich. Jego skłonności do łagodnych, nazwijmy to - „smooth-rockowych” nastrojów, które można było poznać choćby z wcześniejszych solowych albumów, propozycji formacji Dizrhythmia czy albumu „A Scarcity Of Miracles” tria Jakszyk/Fripp/Collins, również i na najnowszej płycie artysty często dochodzą do głosu. Podążanie ramię w ramię przez kilka ostatnich lat z Robertem Frippem musiało jednak mieć swoje reperkusje w solowym materiale Jakszyka.

„Secrets & Lies” to zestaw kompozycji łączących relatywnie nowe pomysły z tematami powstałymi we wcześniejszym okresie. Mocno wyróżniają się tu nagrania będące pozostałościami po sesjach z King Crimson, pomysłami Jakszyka, które nie doczekały się realizacji pod szyldem zespołu, ale tutaj zostały zagrane z udziałem jego członków. W jednym z nich, zamykającym album „Separation”, Jakszykowi towarzyszą Robert Fripp, Mel Collins, Tony Levin i Gavin Harrison, zresztą w różnych konfiguracjach panowie przewijają się przez pozostałą część setlisty. Karmazynowy sznyt „Secrets & Lies” nie dotyczy jednak tylko owoców wspomnianych sesji – wystarczy zwrócić uwagę choćby na otwierającą płytę piosenkę „Before I Met You”, jedną z dwóch przypominanych tu kompozycji włoskiej formacji Fjieri, nagranych przed pięcioma laty z udziałem Jakszyka. Charakterystyczne patenty jednoznacznie kojarzone z estetyką zespołu Roberta Frippa uatrakcyjniły aranżację i wyostrzyły sarkastyczną wymowę tekstu piosenki traktującego o zdradzie.

Obsada albumu „Secrets & Lies” nie polega jednak tylko na muzykach King Crimson - wśród gości Jakszyka pojawiły się tak znamienite postacie, jak Mark King (któremu gitarzysta towarzyszył na początku lat 90. w Level 42), legendarny sesyjny basista John Giblin czy Peter Hammill – z którym Jakszyk skomponował i wykonuje na albumie orientalizujący utwór „Fools Mandate”.

Każde nazwisko bez wątpienia wpływa na prestiż albumu, współdefiniując efekt poszczególnych kompozycji. W moim przekonaniu specyficzny magnetyzm Jakko M. Jakszyka najlepiej działa jednak wtedy, gdy ten spuszcza z tonu i staje się bardziej wyraźny, a przy tym intymny w wyrazie – a więc w kompozycjach takich, jak „The Trouble With Angels”, „The Rotters Club Is Closing Down” czy „Under Lock & Key”, prezentujących rodzaj artrockowej subtelności bliskiej materiałowi z wspomnianej płyty „A Scarcity Of Miracles”. Owa delikatność prezentowana przez Jakszyka w części „Secrets & Lies” mnie osobiście przekonuje bardziej niż jego drapieżniejsze zakusy – podobnie, jak w King Crimson lepiej słucha mi się go w „Epitaph” i „Starless”, aniżeli w „Schizofreniku” czy „Pictures Of A City”.

Hasło „King Crimson” padło powyżej wiele razy, i trudno się dziwić, gdy ma się do czynienia z ofensywą dżentelmenów z królewskiego dworu oraz tu i ówdzie przewijających się karmazynowych trademarków. Ale warto byłoby oddać sprawiedliwość autorowi tej płyty i choćby spróbować wyzbyć się przekonania, że to tylko pomysły „wokalisty King Crimson” i to w części stworzone (a w większości wykonane) wraz z kolegami z zespołu. „Secrets & Lies” dobrze sprawdza się i bez tej takiej etykiety.

MLWZ album na 15-lecie
On Air