Clepsydra - The Gap (reedition)

Artur Chachlowski, Clepsydra - The Gap (reedition)

Niecałe dwa lata minęły od wielkiego powrotu Clepsydry i premiery albumu „The Gap” (2019) wydanego po 18 latach przerwy w działalności tego szwajcarskiego zespołu, a tu już ukazuje się jego reedycja i to w dwupłytowej wersji zapakowanej w solidny, składany na trzy części digipak, w którego kieszeni znaleźć można grubą książeczkę rozwijająca się w sporą planszę z przepięknymi grafikami nieżyjącego już artysty Sandora Kwiatkowskiego. O takie piękne wydanie zadbała nasza krajowa oficyna wydawnicza Oskar.

Mało tego, równocześnie wznowiona została przez Oskar inna płyta Clepsydry – „More Grains Of Sand” z 1994 roku (także w najwyższej jakości digipaku ze złotym tłoczeniem na froncie, które zachwyci słuchaczy doskonałą jakością wykonania i eleganckim designem). Przypomnijmy, że gościnnie zaśpiewał na niej, w finałowej części utworu „Moonshine On Heights”, sam Nick Barrett z grupy Pendragon.

Jak już wspomniałem, zremasterowana, dwupłytowa wersja „The Gap” zawiera dodatkowy krążek z bonusowymi nagraniami - „No Place For Flowers” i „Moonshine On Heights”. Obydwa zostały na nowo zaaranżowane i nagrane w ubiegłym roku. Dziwić może tylko fakt, że zostały one dodane do tego wydawnictwa, a nie wznowienia „More Grains Of Sand”. Wszak oba z niego oryginalnie pochodzą… Nie ma co jednak narzekać i wybrzydzać. Niewątpliwie podniosły one walor związany z i tak bardzo udaną płytą „The Gap”, do zawartości której z ogromną radością teraz powróciłem. Skorzystałem też z okazji i sięgnąłem też do mojej recenzji tego krążka sprzed kilkunastu miesięcy. Napisałem wtedy: Na płycie przeważają długie, wielowątkowe i rozbudowane kompozycje. Aż cztery z nich (z siedmiu, które wypełniają program albumu) trwają około dziesięć i więcej minut. Najdłuższa i chyba najważniejsza (i moim zdaniem zdecydowanie najlepsza) to trwająca kwadrans „Millenium”. Dzieje się w niej naprawdę wiele, a zespół przykuwa uwagę odbiorcy już od pierwszych sekund, konsekwentnie budując napięcie i stopniując je przeprowadza go przez wszystkie meandry i zawiłości swojej muzyki (całość można przeczytać pod tym linkiem).

Dziś mogę tylko dodać, że to wcale nie tak zawiły i meandryczny album. Kompozycje „When The Bells Started Ringing”, „You”, „Millenium” czy przepiękny instrumentalny temat „Lousy Soul” to najprawdziwsze muzyczne perły. Melodyczne, przystępne, wielowątkowe i majestatyczne. Słucha się ich, jak i całej płyty, z dużą przyjemnością.

Wkrótce, także nakładem wytwórni Oskar, ukaże się też podwójne winylowe wydanie „The Gap”.

Nie muszę dodawać, że obie wznowione na CD przez Oskar płyty to pozycje obowiązkowe dla fanów neoprogresywnego rocka. Bardzo dobrze się stało, że dostępne są one teraz bez żadnego problemu na naszym krajowym podwórku…

MLWZ album na 15-lecie