Adekaem, The - The Great Lie

Artur Chachlowski, Adekaem, The - The Great Lie

Nie wiem co jest w muzyce pochodzących ze śląskich Tychów muzyków, że z płyty na płyty podobają mi się bardziej i bardziej. Dałem temu wyraz recenzując przed czterema laty ich poprzedni album „Sound Coloring”, w podobnym duchu wypowiadałem się pisząc pół roku temu o EP-ce „Exile”, która była przedsmakiem trzeciej, wydanej w czerwcu br., płyty The Adekaem pt. „The Great Lie”.

To płyta niezwykła, nieoczywista, a przy ty pełna przewspaniałej muzyki. I długa - trwa ona ponad 76 minut! Biorąc pod uwagę rozmiary poprzednich albumów tego zespołu, to jakby aż dwie pyty w jednym. Jest też w trakcie jej słuchania dwa razy więcej radości.

Album został wyprodukowany i wydany w całości przez zespół The Adekaem, w skład którego, niezmiennie od „Sound Coloring” wchodzą: Andrzej Bielas (instrumenty klawiszowe) oraz Krzysztof Wala (gitary, syntezatory gitarowe). Ta dwójka stanowi trzon brzmienia zespołu i tylko ze względu na oczywistą oczywistość nie wspomnę jak wiele świetnych (!!!) gitarowych i syntezatorowych partii znaleźć możemy na nowym albumie. Wszystkie kompozycje na „The Great Lie” są autorstwa tej dwójki. Teksty napisał, wspólnie z zespołem przygotował mastering, brał udział w miksach, a także zaprojektował okładkę (wspólnie z ojcem Jackiem) - Jakub Basoń, Tradycyjnie również swoich prac do projektu graficznego okładki użyczył artysta malarz z Częstochowy – Krzysztof Żyngiel.

Zespół do udziału w sesji nagraniowej trzeciej płyty, zaprosił zaprzyjaźnionych muzyków: Tomasza Holewę (perkusja) oraz Krzysztofa Wyrwę (gitara basowa). Obaj nie tylko udzielają się w znanych zespołach polskiej sceny rockowej, ale są starymi dobrymi znajomi z poprzedniej płyty The Adekaem. Personalnie więc, przynajmniej w sekcji instrumentalnej, niewiele się zmieniło. Zmienił się za to wokal. Za mikrofonem stanął znany z Moonrise, Marcin Staszek. Wykonał on świetną robotę dodając nowym kompozycjom The Adekaem prawdziwego blasku. W dwóch utworach pojawiła się też finalistka Voice of Poland, Martyna Zygadło, która wykonała wokalizę w utworze „Sacred Geometry” oraz fajnie wspomogła Staszka w „Still, Constantly”. Nie wdając się w niepotrzebne dywagacje, trzeba podkreślić, iż strona wokalna to jedna z co najmniej dwóch wartości dodanych najnowszej płyty The Adekaem”.

Tą drugą, o której nie sposób nie wspomnieć pisząc o „The Great Lie”, jest muzyczna dojrzałość zespołu. Zespół wyrósł już z tradycyjnych piosenek czy progrockowych utworów (choć takie „Still, Constantly”, „The Tightrope Walker” czy kompozycja tytułowa mogłyby śmiało wpisać się w obie kategorie), teraz tworzy raczej nieoczywiste, wymagające od odbiorcy znacznie więcej uwagi, kompozycje, pełne zawiłości i pokrętnych rozwiązań melodycznych. O wiele dłuższe, bardziej złożone, i wielowątkowe. Czasami ocierające się wręcz o jam session. Jednym słowem, Krzysztof Wala i Andrzej Bielas poszli zdecydowanie do przodu i swój zespól wynieśli tą płytą na niespotykany do tej pory poziom.

Najlepszym tego przykładem może być absolutnie rewelacyjnie brzmiąca instrumentalna i trwająca ponad 11 minut kompozycja „Spontaneous Combustion Of Ego”. To prawdziwa rewelacja przywołująca ducha najlepszych jazzrockowych klimatów spod znaku King Crimson. Inny przykład to trzyczęściowy kosmiczny „Luminous We Are” (też prawie 11 minut rewelacyjnie brzmiącej muzyki!), w której Bielas i Wala udzielają się wokalnie (pierwszy z nich śpiewając, a drugi cytując słowa zaczerpnięte z „Odysei Kosmicznej” Arthura C. Clarke’a). To zresztą nie koniec prawdziwych i – nie boję się tego powiedzieć – fantastycznych długasów na płycie „The Great Lie”. Otwierający całość 13-minutowy instrumental „Woodland Frolics At 3 AM” urasta do rangi jednego z najlepszych początków progrockowych wydawnictw, jakie ukazały się na przestrzeni ostatnich lat. Z kolei w kończącej płytę kompozycji tytułowej dzieje się tyle dobrego, że można byłoby tymi muzycznymi cudeńkami upiększyć kilka innych płyt. Wszystkie wyżej wymienione przeze mnie utwory ocierają się o muzyczny geniusz i osobiście nie mogę im przyznać innej noty niż idealne 10/10.

Na osobną uwagę zasługują też trzy, znane już od pół roku, kompozycje ujawnione na wspomnianej EP-ce „Exile”. Każda z nich obraca się jakby wokół innej płaszczyzny stylistycznej – wybitnie progrockowy „The Tightrope Walker”, przebojowy „The Fall Of Phaeton” i mocno rozimprowizowany „Sacred Geometry” – i każda z nich gwarantuje niespotykanie wysoki poziom emocji.

Jedynie z wybranym na promującego płytę singla utworem „Fool And Death” jakoś mi nie po drodze. Słuchałem go niezliczoną ilość razy i… jakoś nie kliknęło. Dlatego też zamiast szkolnej szóstki przyznaję tej płycie szóstkę z małym minusem. Jest pole do popisu i margines na małą poprawę. I wiecie co? Jestem więcej niż pewien, że The Adekaem skwapliwie wykorzysta go na kolejnej płycie.

MLWZ album na 15-lecie