Loonypark - The 7th Dew

Paweł Świrek, Loonypark - The 7th Dew

Szósty album Loonypark, zespołu prowadzonego przez Krzysztofa Lepiarczyka, przyniósł dwie zmiany. Pierwsza to powrót po krótkim niebycie Sabiny Goduli-Zając za mikrofon (na poprzedniej płycie, „Deep Space Eight”, jej miejsce zajęła Magda Grodecka). Druga zmiana, już bardziej kosmetyczna, dotyczy autora okładki. 

Muzycznie na płycie „The 7th Dew” zespół porusza się w podobnych klimatach jak na poprzednim krążku. Jest może ciut ciężej, gdyż bardziej eksponowane miejsce zajmuje teraz gitara. Krzysztof Lepiarczyk dał więcej przestrzeni Piotrowi Grodeckiemu, który rozwinął skrzydła i w kilku momentach naprawdę zachwycił. Nieźle współpracuje ze sobą sekcja Piotr Lipka (bg) – Grzegorz Fieber (dr). Co ważne, na nowym albumie nie brakuje przebojowych momentów, jak na przykład w tytułowym numerze, w którym wspaniałe solo gitarowe wykonał gościnnie pojawiający się w tym jednym nagraniu Jacek Szczepaniak. Ale i tak zdecydowanie najmocniejszymi punktami płyty są dwa ostatnie utwory, czyli „The Embrace” oraz „The Truth”. W „The Embrace” zachwyca długie, wspaniałe solo gitarowe w końcówce, zaś w ostatnim na płycie „The Truth” może podobać się wspaniała współpraca pomiędzy Krzysztofem Lepiarczykiem (klawisze), a Piotrem Grodeckim (gitara). Ten, jakby nie było, nieco krótszy utwór (4:44) całkiem dobrze nadaje się do radia.

Nie wszystko jest jednak na „The 7th Dew” idealne. W niektórych momentach wokal Sabiny nuży, a czasem drażni swoją manierycznością. Daje się to zauważyć chociażby w kompozycji „The Fever” (a może Sabina celowo zaśpiewała tak, jakby miała gorączkę?). Nie wszystkie utwory do końca przekonują, jak „The Tree of Life” - to taki taniec-przytulaniec. Tylko po części ciekawą pozycją wydaje się najdłuższy na płycie „Virtuality”. Początek – ciekawa linia basu, trochę intrygujących rozwiązań melodycznych w środku, lecz nieco nuży jednostajna perkusja w tym ewoluującym w kierunku pop kawałku.

Na szczęście większość kompozycji wypada pozytywnie, sporo jest na tej płycie materiału, który raczej nie zginie przy słuchaniu. Dlatego przy albumie „The 7th Dew” należy postawić plus, ale czy stanie się on przełomowym w karierze Loonypark i zapisze się złotymi zgłoskami w historii tego zespołu? Raczej w to wątpię, choć czas muzycznych podsumowań 2021 roku nastąpi dopiero za sześć miesięcy.

MLWZ album na 15-lecie