Starfish64 - Scattered Pieces Of Blue

Katarzyna Chachlowska, Starfish64 - Scattered Pieces Of Blue

Kolor niebieski kojarzyć się może ze smutkiem i melancholią. Anglosasi mają Blue Monday, podobno najbardziej depresyjny dzień w roku, czują się “niebiesko”, czyli trochę przytłoczeni, aż w końcu dali początek przejmującemu, przepełnionemu emocjami gatunkowi muzycznemu jakim jest “blues”, dosłownie “smutek”. Muzyka niemieckiej formacji Starfish64 z bluesem może nie ma aż tak wiele wspólnego, ale z melancholią już znacznie więcej, a najnowsza “niebieska” płyta zespołu jest tego najlepszym przykładem.

Starfish64 to zespół działający od 2006 roku pod batutą Dietera Hoffmana (pierwotnie pomyślany jako jego solowy projekt; później w miarę rozrastania się muzycznej wizji do zespołu dołączali kolejni muzycy). Grającemu na instrumentach klawiszowych i gitarach (a także śpiewającemu) Dieterowi towarzyszy grający  we wszystkich utworach perkusista Henrik Kropp oraz rzesza zaproszonych muzyków pojawiających  się w poszczególnych muzycznych kawałkach. A tych „porozrzucanych niebieskich kawałków” jest na nowej płycie aż dziesięć, z tym, że cztery ostatnie tworzą razem 20-minutową kompozycję „The Utopia Suite”.

Pierwszy raz usłyszałam o tym zespole przed czterema laty, kiedy w 2019 roku wydali album “The Future In Reverse” z futurystyczną budowlą na okładce, która z jakiegoś powodu wywołała u mnie skojarzenia z serialem „Twin Peaks”. A może to sama muzyka?... Bo chyba rzeczywiście muzyka, którą gra Starfish64 mogłaby posłużyć za ścieżkę dźwiękową do filmu o tajemniczej społeczności na pustkowiu, o zjawiskach paranormalnych czy też zobrazować podróż kosmiczną.

Tyle o przeszłości. Dwa albumy później, na omawianej dziś przeze mnie płycie “Scattered Pieces Of Blue” (w międzyczasie, w 2021 roku wydany został jeszcze jeden album – „The Crimson Cabinet”), muzyczna stylistyka nie zmieniła się znacząco: to wciąż bardzo tajemnicza, nietypowa mieszanka space rocka i minimalistycznego neo prog rocka, z nie aż tak dużą ilością solówek gitarowych, za to z licznymi i melodyjnymi eksperymentami akustycznymi i elektronicznymi. Momentami przywodzi mi na myśl brzmienia z debiutanckiej płyty Pure Reason Revolution, zwłaszcza w gitarowej sekcji rytmicznej. Z tym, że nie wolno zapominać, że słowem kluczowym na nowej płycie Starfish64 przez cały czas pozostaje ‘melancholia’.

Na szczególną uwagę zasługuje końcowa część płyty, wspomniana już “The Utopia Suite”, a w szczególności utwór “Time’s Up Utopia”. To prawie dziesięciominutowa kompozycja, w której usłyszymy popis umiejętności kompozytorskich i budowania nastroju: jest tu i solo gitarowe i rozmarzony wokal, a przede wszystkim kosmiczny klimat, dosłownie nie z tego świata. Nic tylko zamknąć oczy i oddać się kosmologicznym kontemplacjom. Do rozmyślań filozoficznych zachęca też intrygujący teledysk do tego utworu. W dalszej części suity robi się jeszcze bardziej tajemniczo, w utworze “The Number Forty-Five” pojawia się zagadkowy osobnik o pseudonimie “Forty Five” - w numerologii to numer kojarzący się z aniołami stróżami, jednak tekst utworu sugeruje zgoła bardziej złowieszczą siłę. Może to raczej numer “czterdzieści i cztery”?...

Kolor niebieski dominuje na tej płycie, nie tylko w tytule i na okładce, na której dojrzymy rozbitą niebieską posadzkę z popularnych na Półwyspie Iberyjskim charakterystycznych płytek azulejos. Cały album “Scattered Pieces of Blue” to zbiór różnych wariacji na temat emocji kojarzących się z tym kolorem. Rozrzucone niebieskie odłamki znajdziemy i w nastroju przywodzącym na myśl granatową otchłań kosmosu, melancholię koloru indygo, jak i w wątkach poruszanych w poszczególnych utworach. Mamy niebieską barwę niezapominajek (wpadający w ucho “Forget Me Not” opisujący rozpad pewnego związku) czy też skojarzenia z błękitem nieba, a więc i jakąś beztroską i lekkością (“Blue Piece Of Something In The Air” -  utwór otwierający całą płytę, niosący obietnicę, że “coś wisi tu w powietrzu”). Jak się okazuje, nawet szczęście może mieć kolor blue. Posłuchajcie nostalgicznego utworu „Happiness” z fantastyczną partią zagrana na trąbce skrzydłówce przez Christiana Wahla.

Jak więc widać, niebieski ma wiele odcieni, podobnie jak i muzyka na najnowszej płycie grupy Starfish64. Posłuchajcie - zapewniam, że będzie to kilkadziesiąt minut spędzone w bardzo przyjemny sposób.

MLWZ album na 15-lecie