Gerrard, Lisa / De Francisci, Marcello - Exaudia

Olga Walkiewicz, Gerrard, Lisa / De Francisci, Marcello - Exaudia

Jesteśmy niczym innym, jak sumą i przejawem kluczowych elementów Wszechświata – Ziemi, Ognia, Powietrza i Wody. Nasze osobowości są zwykle odbiciem jednego z nich, który dominuje. Przenika nas. Oswaja ze sobą i buduje naszą wewnętrzną równowagę. Naszą oazę, w której możemy celebrować istnienie, przeżywać rozkosz życia i słuchać… Wyławiać z ciszy oddech wiatru. Rozpalać w duszy święty ogień, mącić bieg rzeki głodnym spojrzeniem i poruszyć myślą bryłę Ziemi.

„Exaudia” - świątynia dźwięków, szeptów, harmonii, spokoju i potęgi. Patos wibrujący na motylich skrzydłach, pocałunek stygnący na wargach z marmuru i światło biegnące przez korytarz przestrzeni. To cudowne spotkanie dwojga ludzi o wrażliwych duszach, artystów, których myśli przenikają się niczym nitki jedwabiu, doskonałe w swojej delikatności i pięknie. Mariaż absolutny – Lisa Gerrard i Marcello De Francisci. Anielskie skrzydła wplątane w ognie piekielne. Dusza odlana z brązu nieśmiertelności. „Exaudia” - messa celebris. „Exaudia” - imago divinitatis… Tej muzyki trzeba słuchać niczym modlitwy, jak pieśni wiatru.

Lisa to niesamowita wokalistka posługująca się głosem niczym harfą o złotych strunach. Marcello przenosi swoje wizje na pięciolinie haftowane światłem. Razem tworzą małżeństwo doskonałe. Muszę przyznać, że nigdy się nie rozczarowałam płytą sygnowaną nazwiskiem któregoś z tych dwojga. Sama Lisa to historia fonografii: Dead Can Dance, płyty nagrywane z takimi geniuszami jak Klaus Schulze („Farscape”, „Come Quietly”, „Dziękuję bardzo - Vielen Dank”), David Kuckhermann („Hiraeth”), Jules Maxwell („Burn”) czy Hans Zimmer („Gladiator”, „The Bible”). Z Marcello De Francisci powstały „Departum”, „Oranges And SunShine” i „Samsara” (w nagraniu tego ostatniego krążka uczestniczył też Michael Stearns).

„Exaudia” to historia dwojga ludzi, rozdzielonych łańcuchem przeciwności i niedopowiedzeń. To relacja skomplikowana przez dystans, który ich dzieli i tęsknotę rozpalającą kandelabry smutku. Kobieta i mężczyzna – istoty tak różne w swojej emocjonalności i oczekiwaniach. Biel i czerń. Dzień i noc. Lisa posługuje się wokalizą i językiem o wyimaginowanych słowach. Samo brzmienie poszczególnych dźwięków, polifoniczne eskapady do ogrodu porosłego miękkim bluszczem fraz, lekkością myśli, nadaje rytm i kołysze swoim eterycznym pięknem. Początek jest niczym światło poranka układające perły blasku na szachownicy zmysłów: „When The Light Of Morning Comes”. Marcello De Francisci buduje nastrój długimi frazami i zmysłowym legatem. Wokal ma tu przestrzeń. Organowe tło spaja się z głosem i potęguje dramatyzm dnia wybuchającego fajerwerkami światła. Koniec utworu ma w sobie siłę suity „Music For The Royal Fireworks” Georga Friedricha Haendla.

„Until We Meet Again” to kompozycja o lekkiej strukturze i dużej dawce melodyjnej łagodności. Utwór ten promował album i jest najbardziej „przebojowym” kawałkiem na płycie. Pojawiają się w nim smyczki, za które odpowiadają: Farhad Behroozi i Astrid Williamson (skrzypce) i Daniella Arbizzi (wiolonczela).

„Fallen” oparte jest na minimalistycznym akompaniamencie i wokalizie, która kreuje temat główny. Tytułowa „Exaudia” podąża ścieżką Orientu. Pustynne krajobrazy chłostane bezwzględnym biczem wichru spalają się w słonecznym żarze. Znakomita orkiestracja pobudza zmysły. Śpiew Lisy jest prawie plemienny. Miłość to potęga i szaleństwo. Namiętność i bezkres.

„Stories Of Triumph & Misfortunes” to kropla blasku, prowadząca do prawdziwej ekstazy, jaką jest „Stay With Me”. Przy tym utworze krew zastyga w żyłach, aby eksplodować w końcowym temacie „Exaudia Reprise”…

Lubię takie płyty, które pozostawiają po sobie ten słodki niepokój. Błogość ukrytą pod płatkami róży. Dotknięcie błękitu motylich skrzydeł, linie papilarne na kopercie, imię wypisane rzędem równych liter, sen wyszeptany nad ranem. Jesteśmy niewolnikami naszych namiętności zamkniętych w sidłach muzyki… Dlatego są one tak piękne...

MLWZ album na 15-lecie