McCartney, Paul - The 7" Singles box

Paweł Nawara, McCartney, Paul - The 7" Singles box

Kto jak kto, ale Paul McCartney potrafi robić pieniądze. W ostatnich latach (pewnie za namową swoich managerów) coraz częściej wydaje niezliczone ilości swoich dawnych i (rzadziej) nowych płyt. Szczególnie tyczy się to albumów winylowych przepakowywanych w inne warianty kolorystyczne okładek, boxy czy tłoczonych na, różniących się jedynie barwami, analogach. Przyznam szczerze, że pomimo iż jestem ogromnym fanem Paula, od dawna przestało mnie to interesować. Prawda jest taka, że płyt tych nie ma gdzie trzymać, a jeśli chcę posłuchać owych nagań, to i tak sięgnę zawsze po oryginalne wydania.

Ostatnim pomysłem słynnego ex-Beatlesa jest pudło zawierające 80 (!!!) singli z materiałem z lat 1971-2022, w tym 15 płytek z utworami niedostępnymi wcześniej w tym formacie. Wszystkie single otrzymały okładki wybrane spośród wariantów dostępnych wcześniej w 11 różnych krajach. Całość uzupełnia 148-stronicowa książka z informacjami na temat każdego singla. Zestaw zapakowano do wielkiego drewnianego pudła z certyfikowanego drewna sosnowego (sic!). Oczywiście wydawnictwo reklamowane jest jako jednorazowe tłoczenie, wykonane ze specjalnych matryc, zremasterowane w studiach Abbey Road, itp… (czyli klasyczna marketingowa papka dla mało zorientowanych w realiach współczesnej produkcji snobów). Pytanie, czy naprawdę ktoś będzie miał cierpliwość do wyjmowania 80 płytek, zmieniania co chwilę strony, itd.?… Do tego dochodzi problem jakości wykonania obecnych singli, która ma się nijak do tej sprzed lat. Nie takie nacięcia matryc, dziwna masa i średnia technika tłoczenia. Każdy kto miał w ręku małe płytki z lat 60., 70., a nawet 80. dobrze wie o co chodzi. Widać, że powoli przemysł muzyczny staje się kolejną zabawą dla bardzo bogatych, stawiając na limitowane, koszmarnie drogie wydawnictwa. No, a reszta ludu może sobie przecież posłuchać muzyki na Spotify. Ale mniejsza o to, bo moja dziewczyna znów mnie zruga, że tylko narzekam.

Jeśli o mnie chodzi, to żałuje trochę tych 15 płytek z niewydanym jeszcze na singlach materiałem (chociaż w większości są to po prostu nagrania z albumów od „Memory Almost Full” do „McCartney III”), których siłą rzeczy nie mogę posiadać jako oryginalne tłoczenia. Chociaż kto wie może za jakiś czas single zaczną ukazywać się oddzielnie oczywiście w jakiś horrendalnych cenach? Natomiast (kapitalną!) książkę chętnie kupiłbym oddzielnie. I to natychmiast.

Wydanie boxu, którego nakład wyniósł zaledwie 3000 sztuk, przewidziano na 2 grudnia i pomimo ceny oscylującej w okolicach ok. 3-3,5 tys. złotych został on błyskawicznie wyprzedany w preorderze. No cóż, jeśli jest się Paulem McCartneyem, sukces jest gwarantowany. Idealny prezent od Mikołaja albo pod choinkę.

MLWZ album na 15-lecie