The Adekaem - All The Dreams

Artur Chachlowski

Kończąc recenzję omawianej na małoleksykonowych łamach poprzedniej płyty grupy The Adekaem pt. „The Great Lie” (2021) napisałem tak: „Przyznaję tej płycie szóstkę z małym minusem. Jest pole do popisu i margines na małą poprawę. I wiecie co? Jestem więcej niż pewien, że The Adekaem skwapliwie wykorzysta go na kolejnej płycie”. Nie wiem czy muzycy tego zespołu wzięli sobie moje słowa do serca, nie wiem nawet czy w ogóle czytali moją recenzję, ale wiecie co? Zrobili to! Nagrali album zachwycający, piękny i pod wieloma względami bardzo udany. 31 marca br. nakładem Lynx Music ukazuje się album zatytułowany „All The Dreams”.

Tuż po wydaniu poprzedniej płyty zespół od razu przystąpił do tworzenia nowej muzyki. I już przy pierwszych próbach rejestracji okazało się że nowe utwory będą formalnie prostsze i krótsze od swoich poprzedników. Z kilkunastu szkiców wybrano na nową płytę sześć tematów i dołożono do nich cztery, które niewykorzystane ostały się jeszcze z sesji The Great Lie.

Kilka słów o składzie zespołu The Adekaem. Trzon grupy stanowi obecnie trzech ludzi: Andrzej Bielas, który gra na instrumentach klawiszowych, Krzysztof Wala – gitary, syntezator gitarowy, a także – co jest novum - znany z poprzedniej płyty, tym razem po raz pierwszy jako pełnoprawny członek zespołu, Jakub Basoń, który napisał angielskie teksty i w jednym utworze zagrał na flecie. Ale to nie wszystko. Do udziału w sesji nagraniowej zaproszono zaprzyjaźnionych muzyków: po raz pierwszy perkusistę Grzegorza Bauera (z grupy Millenium) oraz Daniela Kurtykę (znanego z zespołu Lizard, gdzie gra na gitarze, a na „All The Dreams” śpiewa w kilku utworach), a także doskonale znanych z poprzedniej płyty muzyków: w tym gronie jest wokalista Marcin Staszek (Moonrise) i basista Millenium, Krzysztof Wyrwa. Marcin Staszek i Daniel Kurtyka solidarnie podzielili się głównymi wokalami i można powiedzieć, że właściwie obu panów na „All The Dreams” jest po równo (dwa utwory – „Mystic Moon” i „Full Moon Hike” – to tematy instrumentalne) i nie wiem czy tylko mnie się tak wydaje, ale ich głosy brzmią zdumiewająco podobnie do siebie…

No i teraz sama muzyka. „All The Dreams” to godzina świetnych dźwięków rozłożona na trzynaście ścieżek, z tym, że podstawowy program stanowi dziesięć utworów, zaś trzy ostanie to swoiste bonusy. Dwa z nich „Premonition” i „Inmate’s Cry” to utwory z alternatywnymi ścieżkami wokalnymi, w których za mikrofonem stanął Staszek, a nie Kurtyka, a jeden („Disassociation”) posiada dołożoną partię fletu w wykonaniu Basonia. Wszystkie tematy stanowiące program albumu to niesamowicie klimatyczne kompozycje. Wyraźnie słychać w nich przechył w stronę nieco prostszych i bardziej zwięzłych form muzycznych. A przy tym bardziej wyrafinowanych. Bo pomieścić w stosunkowo krótkiej piosence (większość nagrań na płycie nie przekracza pięciominutowych rozmiarów) tyle samo piękna co w rozbudowanych, pełnych meandrów suitach, to sztuka nie lada. A grupie The Adekaem udało się tego dokonać w niezwykle spektakularny sposób. Tyski zespół pokazał na „All The Dreams”, że rock progresywny to nie zawsze i nie tylko wyłącznie długie, złożone i pełne muzycznych zawiłości, kompozycje. Przy pomocy krótszych, a przy tym bardzo spójnych, niezwykle klimatycznych i utrzymanych w spokojnym tempie utworów można z powodzeniem wpisać się w sztywne ramy gatunku.

Choć przecież wpisywanie się na siłę w stylistyczne szufladki wcale nie jest tu najważniejsze. Bo najważniejsze jest to, że ta płyta ma swój klimat. Ma też niezaprzeczalny urok, któremu trudno się oprzeć. Zresztą po co w ogóle się opierać? Czyż nie lepiej jest poddać się tym magicznym dźwiękom i dać się zabrać w magiczną podróż przez krainę aksamitnych brzmień i pastelowych sonicznych pasaży?

Na sam koniec kilka słów o okładce i o szacie graficznej. Tradycyjnie swoich prac użyczył artysta malarz z Częstochowy – Krzysztof Żyngiel. I wiecie co? Wystarczy spojrzeć na niezwykle efektowną okładkę, delikatnie wprawić w ruch swoją wyobraźnię i… muzyka sama zacznie grać nam w uszach! Bo obraz widniejący na okładce po prostu idealnie współgra z nową muzyką The Adekaem. Już dawno nie odniosłem takiego wrażenia, żeby grafika tak precyzyjnie oddawała muzyczną zawartość płyty. To kolejny duży plus tego albumu…

MLWZ album na 15-lecie Tangerine Dream w Polsce: dodatkowy koncert w Szczecinie The Watch plays Genesis na koncertach w Polsce już... za rok Airbag w Polsce na trzech koncertach w październiku Gong na czterech koncertach w Polsce Dwudniowy Ino-Rock Festival 2024 odbędzie się 23 i 24 sierpnia