Damanek - Making Shore

Kev Rowland

Kiedyś, a było to jeszcze w ubiegłym stuleciu, natknąłem się na zespół Parallel Or 90 Degrees i kiedy jego gitarzysta, Guy Manning, zaczął wydawać własne płyty, z wielkim zainteresowaniem zacząłem śledzić jego karierę. Jakiś czas później usłyszałem o saksofoniście i klawiszowcu Marku Arnoldzie i śledziłem jego losy w różnych zespołach ("Stay" The Artwork Project to  utwór, którego wciąż słucham regularnie). Keyboardzista Sean Timms jest również kimś, kogo znam od wielu lat (działał m.in. w grupach Unitopia i  Southern Empire – przyp. AC), więc kiedy ta trójka, wraz z basistą Danem Marshem, utworzyła zespół o nazwie Damanek i w 2017 roku wydali swój pierwszy album „On Track”, byłem oczywiście bardzo zaintrygowany. Poszli za ciosem rok później na płycie „In Flight”, ale potem nastąpiła długa przerwa aż do ich trzeciego, wydanego na początku br., albumu, na którym nie ma już Dana. Podobnie jak w przypadku poprzednich albumów, trio Manning – Arnold – Timms zaangażowało dodatkowych muzyków, aby pomogli im w nagraniach. W tym gronie znaleźli się m.in. perkusista Brody Thomas Green i gitarzysta Cam Blokland, którzy współpracowali już z Timmsem  w zespole Southern Empire.

Guy Manning skomponował cały materiał wypełniający płytę „Making Shore”, wspólnie z  Seanem Timmsem opracowali jego aranżację, a Marek Arnold tkał wokół nich swoją magię, po czym cała ta trójka stworzyła coś wyjątkowego. Coś, co zostało dodatkowo wzbogacone przez udział zaproszonych muzyków.

Guy ma bardzo podobny styl wokalny do Iana Andersona, ale to jest jego naturalna maniera, a nie jakaś afektacja, i podobnie jak Ian, Guy ma ważne i ciekawe historie do opowiedzenia. Czasami jest to fikcja, jak w 30-minutowym eposie „Oculus”, który zamyka ten album, czasem teksty są napisane tak, aby skłonić słuchacza do myślenia, jak w utworach „In Deep Blue” i „Crown of Thorns”, które wydają się dwiema pierwszymi częściami czegoś, co może być nową serią, gdyż połączone są podtytułem „Sea Songs”. Ważne jest, że teksty Manninga są mocne, wyróżniają się na tle potężnego sonicznego progresu, który w wydaniu formacji Damanek jest niewiarygodnie głęboki i pełen prawdziwej pasji.

Damanek gra tak, że jego muzyka na pewno nie należy do łatwych w odbiorze i chociaż opatrzona jest ona nowoczesną produkcją, pod wieloma względami słychać w niej liczne wpływy lat siedemdziesiątych. To zespół, którego produkcje zostawiają po sobie wyraźny ślad, a  nie tylko podążają za poprzednikami. Jednakowoż biorąc to wszystko pod uwagę, muszę stwierdzić, że w suicie „Oculus” znaleźć można liczne świadomie zapożyczone motywy muzyczne, które mimowolnie wywołują uśmiech na twarzy, ale przecież dokładnie po to zostały tam wplecione.

Album „Making Shore” to majestatyczna muzyka, łącząca elementy, których zazwyczaj nie uznaje się za progresywne (zwracam uwagę na chórki w „In Deep Blue”), ale czy to ma jakieś znaczenie? Nie ma potrzeby zbędnego trzymania się zafiksowanych szablonów, zamiast tego warto dostrzec, że muzyka grupy Damanek płynie swobodnie tam, gdzie chce, i cieszyć się, że mamy pod ręką pouczające i mądre wzorce przydatne w tej muzycznej podróży. To album złożony i skomplikowany, w kilku miejscach niemal orkiestrowy, ale nigdy nie brzmiący przesadnie ciężko. Zamiast tego słychać w nim powabną lekkość, która kusi słuchacza i, niczym pająk, chwyta go w sieć. To album, którym można się cieszyć już przy pierwszym odtworzeniu, ale który odkrywa też przed odbiorcą zdecydowanie więcej, gdy tylko sięgnie się głębiej i postara się poznać go lepiej. Niezbędny.

 

Tłumaczenie: Artur Chachlowski      

MLWZ album na 15-lecie Tangerine Dream w Polsce: dodatkowy koncert w Szczecinie The Watch plays Genesis na koncertach w Polsce już... za rok Airbag w Polsce na trzech koncertach w październiku Gong na czterech koncertach w Polsce Dwudniowy Ino-Rock Festival 2024 odbędzie się 23 i 24 sierpnia