Reekers, Edward - The Liberty Project

Artur Chachlowski

Edward Reekers to holenderski artysta (wokalista, kompozytor, instrumentalista, a także reżyser filmowy i aktor użyczający swojego głosu w postsynchronach), który w świecie prog rocka utożsamiany jest przede wszystkim z formacją Kayak. Występował z tym zespołem od 1978r. do pierwszego rozpadu w roku 1982. Śpiewał na trzech albumach studyjnych i na krążku koncertowym „Eyewitness”. Był też współautorem pierwszego megahitu zespołu – kultowej już dzisiaj piosenki „Ruthless Queen”. W 2005 roku Reekers ponownie dołączył do grupy Kayak jako jeden z wokalistów rock opery „Nostradamus”, ale był to jedynie krótkotrwały powrót i dzisiaj w zespole tym za mikrofonem stoją już zupełnie inni ludzie (Jacy? - polecam naszą małoleksykonową recenzję ostatniej, jak na razie, kayakowej płyty pt. „Out Of This World” z 2021 roku).

Ale zostawmy grupę Kayak na boku. Edward Reekers od lat koncentruje się już na zupełnie innych przedsięwzięciach. Ma on w swoim dorobku trzy solowe albumy. Teraz, piętnaście lat po poprzednim krążku, ukazuje się jego czwarte solowe dzieło pt. „The Liberty Project”. W największym uproszczeniu można je określić mianem rockowej opery, musicalu, bądź też albumu koncepcyjnego, którego lejtmotywem jest opowieść o dwójce bohaterów, Thomasie i Catherine, zakochanych w sobie, potem rozstających się i wreszcie znowu odnajdujących drogę do siebie. Wszystko to dzieje się na oczach przedstawicieli społeczeństwa, w którym politycy, bankierzy i dziennikarze, komentują sytuację, w jakiej znajduje się dwójka młodych bohaterów. Do odegrania swoich ról zaproszona przez Reekersa została naprawdę imponująca obsada – zarówno po stronie wokalnej, jak i instrumentalnej. Steve Hackett, Arjen Lucassen, Damian Wilson, John 'Jaycee' Cuijpers (Praying Mantis), Koen Herfst (Vandenberg), Mark Bogert (ex-Knight Area) Cindy Oudshoorn (ex-Kayak) i Johannes Adema – to tylko część zaproszonych artystów biorących udział w nagraniu albumu „The Liberty Project”.

Reekers tak opisuje pracę nad nową płytą: „Proces nagrywania był dla mnie ogromnym przeżyciem. Na początku pracowaliśmy w wąskim gronie: z Koenem Herfsta (perkusista grupy Vandenberg – przyp. ACh), Markiem Bogertem na gitarach, mieliśmy też Johannesa Ademę na basie. Potem dołożyłem do tego sekcję smyczkową, chór mieszany, a nawet chór dziecięcy. Po skomponowaniu całej muzyki i napisaniu wszystkich tekstów przystąpiliśmy do finalizacji nagrań i nie muszę chyba mówić jak bardzo poczułem się szczęśliwy, gdy wreszcie pojawiło się uczucie spełnienia najskrytszych marzeń, kiedy to usłyszałem jak ten projekt ożywa dzięki wspaniałym muzykom i piosenkarzom, którzy zrobili na mojej płycie wspaniały użytek ze swojego talentu”.

Muzyka na płycie „The Liberty Project”, jak przystało na rock operę, ma charakter ambitnego dzieła rozpisanego na wiele głosów, które łączy w sobie muzykę rockową (w kilku piosenkach wyraźnie odjeżdżającego na progrockowe i progmetalowe poletko), pop, hip hop (sic!), oldschoolowy hard rock, ale też muzykę kabaretową, aktorską i chóralno-orkiestrową, a nawet operową…

Album rozpoczyna się od krótkiego instrumentalnego intro „Out of the Past (Prologue)”, które wprowadza filmowy klimat, który zresztą powróci raz jeszcze – w nieco innej transpozycji - w finale płyty. Intro płynnie przechodzi w przebojowy utwór „The Present Day”, a następnie w „Two Lifelines”. Oba są muzyczną ekspozycją dwójki bohaterów odtwarzanych przez Reekersa oraz Cindy Oudshoorn. Potem akcja nabiera większego tempa i pojawia się hardrockowo brzmiący utwór „The Disease” zaśpiewany przez Johna Cuijpersa (Praying Mantis) z mocnymi gitarowymi riffami, soczystymi partiami basu i efektownymi zagrywkami na Hammondzie. Arjen Lucassen odpowiada tu za partie gitar i basu i dorzuca do tego elektryzujące gitarowe solo… Oj, naprawdę dzieje się w tym utworze!!! Ale na tym właśnie polega siła tego albumu – na jego różnorodności i stylistycznej rozmaitości. Bo z tym mocno podlanym hardrockowym sosem utworem potrafią sąsiadować: rozkołysana poprockowa, notabene przewspaniale zaśpiewana przez Reekersa, piosenka „Liberty” (w dodatku spuentowana tyleż zaskakującym, co nad wyraz efektownym symfonicznym motywem) czy też temat „Onwards And Forwards”, który jak ulał pasowałaby na każdą płytę grupy Kayak.

Z kolei w nagraniu „Good Citizens” za mikrofonem stoi Damian Wilson (Arena, ex-Threshold), który buduje inspirujący klimat w sposób taki, jaki tylko on to potrafi, czyniąc z tego utworu jeden z najbardziej nośnych fragmentów płyty. Zresztą i w dalszej części albumu takich nie brakuje, tym bardziej, że pojawiający się raz po raz goście robią ogromną różnicę, wprowadzając co chwilę jakiś istotny element zaskoczenia wynoszący tę płytę na coraz wyższy poziom. Wilson śpiewa także w kabaretowym (sic!), napędzanym katarynkowym rytmem, utworze „Never Again”, Cindy Oudshoorn pojawia się ponownie w mającym cechy wodewilu temacie „Patients, Have Patience” (ach, te fagoty, ach te chóry, ach te zabawy ze słowem śpiewanym i zabawnymi rymami!), Mark Lennon (Venice) prowadzi główną linię wokalną w „Turn To Us, Learn From Us”, znany z Ayreonu Joost Van Den Broek wykonuje cudowną partię fortepianu w nastrojowym instrumentalnym numerze „Remember The Fallen, Celebrate Life”, a już prawdziwą wisienką na torcie jest występ Steve’a Hacketta w „The Clash Of Belief” - piosence, która zaczyna się jako epicki utwór chóralny, a następnie osiąga swój punkt kulminacyjny w długim, porywającym gitarowym solo.

Czapki z głów za pomysłowość, różnorodność i w ogóle za skoordynowanie i złożenie tego wszystkiego w jedną, skądinąd bardzo przekonywującą, całość. Brawa dla Edwarda Reekersa, który przez ponad 80 minut („The Liberty Project” to album dwupłytowy) - od samego początku, aż po finał (stanowi go wspomniany wcześniej powracający motyw „…Into The Future” poprzedzony przeuroczym miłosnym duetem Reekers - Oudshoorn w balladzie „As Good As Any Goal”) potrafi swoją muzyką przykuć odbiorcę do fotela i, prowadząc go po różnych stylach i gatunkach muzycznych, pozwolić mu cieszyć się prawdziwą magią tej płyty oraz czerpać radość z każdej pojedynczej piosenki. „The Liberty Project” to prawdziwy róg muzycznej obfitości, do którego sięgać można w nieograniczony sposób, czerpiąc przy tym niesamowitą wręcz satysfakcję…

MLWZ album na 15-lecie Tangerine Dream w Polsce: dodatkowy koncert w Szczecinie The Watch plays Genesis na koncertach w Polsce już... za rok Airbag w Polsce na trzech koncertach w październiku Gong na czterech koncertach w Polsce Dwudniowy Ino-Rock Festival 2024 odbędzie się 23 i 24 sierpnia