Pendragon - The Masquerade Overture

Tomasz Dudkowski, Pendragon - The Masquerade Overture

Po dobrze przyjętych albumach z początku lat 90. („The World”, „The Window Of Life”) Nick Barrett miał już ugruntowaną pozycję jako jedna z głównych postaci na (neo)progrockowej scenie. Wydany we wrześniu 1996 roku album „The Masquerade Overture” jeszcze bardziej ją umocnił na stałe zapisując się w historii muzyki artrockowej i stając się największym sukcesem komercyjnym w karierze zespołu.

Po raz kolejny baśniową okładkę zaprojektował Simon Williams przedstawiając na niej symbolicznie walkę dobra ze złem na scenie umieszczonej na placu Św. Marka w Wenecji.

Rozpoczyna się nietypowo – od operowej uwertury. Klawiszowe partie Barreta są tłem dla wspaniale brzmiących głosów Anthony’ego Plowmana, Gwen Ross i Simona Clewa, którzy śpiewając po włosku wprowadzają nas w atmosferę z okładki. Po nim następuje delikatny klawiszowo – wokalny wstęp do singlowego „As Good As Gold”, które następnie przechodzi w kolejny klasyk – „Paintbox”. Po nim następuje wyciszenie w postaci miniaturki „The Pursuit OF Excellence” (klawisze plus podniosły śpiew Barreta, w środku krótkie solo na gitarze). Jest to cisza przed burzą, jaką przynoszą trzy ostatnie, mocno rozbudowane utwory „Guardian Of My Soul” (jego początkowego fragmentu słuchacze Małego Leksykonu mogą wysłuchać co tydzień na początku każdej audycji), „The Shadow” i „Master Of Illusion”. W każdym z nich znajdziemy to, co progrockowi słuchacze lubią najbardziej – zmiany tempa, piękne sola gitarowe (z wyczuwalnym wpływem Latimera i Gilmoura), wspaniałe partie klawiszy Clive’a Nolana oraz dynamiczną grę sekcji rytmicznej (Peter Gee – Fudge Smith) plus mocny wokal Nicka Barreta (w niektórych piosenkach wspomaganego przez Simona Clewa, Tinę Riley i Tracy Hitchings).

Album doczekał się kilku wydań, które oprócz podstawowego materiału zawierały ciekawe dodatki. Część pierwszego nakładu zawierała dodatkowy dysk z krótszymi wersjami „As Good As Gold” i „Master Of Illusion” (zaledwie trzy i pół minuty w stosunku do albumowych prawie trzynastu) oraz dwoma utworami, które nie zmieściły się na podstawowym dysku – mocno floydowy „Schizo” (z chórkami w wykonaniu Tiny Riley i Tracy Hitchings) i ballada „The King Of The Castle” (podtytuł „The Shadow part 2” mówi wszystko), w którym, oprócz chórków Tracy, wokalizą popisała się Gwen Ross (20 lat później na koncertach pięknie zrobiła to Verity White). Oba z powodzeniem mogły znaleźć się na zasadniczej płycie i nie obniżyłyby jej poziomu, a tak stały się nie lada rarytasem, gdyż poza niedostępnym już dwupłytowym wydaniem i japońską pierwszą edycją nigdzie na oficjalnych płytach zespołu znaleźć ich już nie możemy. Na pocieszenie – oba utwory znalazły się w programie rocznicowych koncertów i zostały utrwalone na płytach CD i DVD „Masquerade 20”.

W późniejszej wersji jako bonus dodano koncertową wersję (z Krakowa) „The Last Man On Earth” z albumu „The Window Of Life”. Aktualnie na rynku możemy znaleźć kompakty i winyle, na których jako bonusy znalazły się trzy utwory z EP-ki „As Good As Gold” – ciekawe „Bird Of Paradise” i „Midnight Running” (z fajnie pulsującym basem) i nieco słabszy „A Million Miles Away” (śpiew Barretta z klawiszowym tłem).

Utwory z albumu „The Masquerade Overture” trwale wpisały się w koncertowy repertuar i doczekały się kilku rejestracji. Pierwszą był wydany w 1997r. album „Live In Kraków 1996” oraz kaseta VHS pod tytułem „Live… At Last!” (z późniejszym wznowieniem na DVD jako „Live.. At Last and more”) nagrane w krakowskim Łęgu podczas trasy promującej album. Zabrakło na nim wykonania „The Masquerade Overture” i „The Pursuit of Excellence”. Na pełną wersję live musieliśmy poczekać do 2017 roku kiedy to ukazała się wspomniana już wcześniej płyta „Masquerade 20” z zarejestrowanym 18 maja 2016r. koncertem z katowickiego Teatru Śląskiego w ramach trasy świętującej 20-lecie ukazania się albumu. Trio Barrett, Nolan, Gee wraz z nowym perkusistą Janem Vincentem Velazco na scenie wspomogły panie Christina Booth (Magenta) oraz Verity White wzbogacając brzmienie grupy swoimi przepięknymi głosami.

Miałem przyjemność być świadkiem tego wydarzenia, które było dla mnie… pierwszym zetknięciem się z zespołem na żywo - mimo wcześniejszych kilku prób przez 20 lat (!) nie udało mi się wziąć udziału w żadnym koncercie grupy. Na szczęście na następny raczej nie będę czekał 20 lat, gdyż już w marcu przyszłego roku Pendragon wróci do Polski w ramach trasy promującej nowy album „Love Over Fear”. Bilet leży już w szufladzie...

MLWZ album na 15-lecie