Perihellium - Prototype

Artur Chachlowski, Perihellium - Prototype

Po długim okresie muzycznego niebytu powraca tarnowska progmetalowa formacja Perihellium. Ale to już nieco inny zespół niż ten, jaki pamiętamy z wydanych blisko dekadę temu albumów „The New Beginning” (2008) oraz „The War Machines” (2011) Ukazała się właśnie nowa płyta zatytułowana „Prototype”, na której Perihellium to właściwie zespół jednego człowieka – Gerarda Wróbla. To on skomponował cały materiał, napisał angielskie teksty, zagrał praktycznie na wszystkich instrumentach (w studiu wspomagała go jedynie sekcja rytmiczna: Seweryn Błasiak – perkusja oraz Piotr Tokarz – bas), a przede wszystkim… zaśpiewał we wszystkich utworach wypełniających program „Prototype” (by być precyzyjnym, nie śpiewa on tylko w instrumentalnym nagraniu „Prelude To The Storm”, które pełni rolę muzycznego wstępu do całej płyty oraz w instrumentalnej kompozycji „Storm And Lights”, która kończy płytę). Szczególnie to ostatnie zadanie nie było łatwe i Gerard miał związane z tym spore opory. Opowiada o nich w obszernym wywiadzie, który niedawno opublikowaliśmy na naszych łamach. Ale wywiązał się z tego zadania znakomicie jak rasowy wokalista, kilkakrotnie mocno szarżując swoimi growlami. W efekcie w postaci albumu „Prototype” otrzymujemy solidną dawkę finezyjnego progmetalu (z naciskiem na człon ‘metalu’) na zaskakująco wysokim poziomie.

Album zawiera siedem kompozycji, które stanowią zamkniętą liryczną całość. Według słów Gerarada, przewodnią myślą płyty jest rozprawa o nieśmiertelności, jaka jest jej cena, jak różnie postrzegamy życie i śmierć oraz jakie mogą być konsekwencje działań ludzkości jako całości. Na „Prototype” przewijają się historie trzech bohaterów. Każdy z nich jest nieśmiertelny w inny sposób. Opowiadają oni swoje historie, opisują świat, w którym żyją, próbując zrozumieć dlaczego tu są.

Pod względem muzycznym słyszymy tu bezkompromisową, lecz przestrzenną odmianę metalowego rocka. Warto podkreślić dobrą produkcję i selektywne brzmienie. Spora w tym zasługa producenta Tomasz Zalewskiego. Album nie ma słabych punktów. Wszystkie utwory mają w sobie coś, co przykuwa uwagę słuchacza niemal od pierwszych dźwięków. Czy są to efektowane partie gitar, czy mocarne brzmienie, czy błyskotliwe partie instrumentów klawiszowych (polecam utwór „Rain”!), czy liczne gitarowe pojedynki czy też nieoczywistość pewnych rozwiązań konstrukcyjnych i formalnych, jak np. w najdłuższej (i mojej ulubionej) na płycie kompozycji „Prototype: Day One” – wszystko to sprawia, że trzy kwadranse spędzone z płytą „Prototype” to prawdziwa muzyczna przyjemność.

Na koniec warto podkreślić wagę najważniejszych zalet tej płyty. Oprócz ciekawego brzmienia i niezłego wydźwięku albumu jako zwartej muzycznej całości, imponuje wokal, a także partie gitar, szczególnie solówkowe pojedynki, jakie Gerard serwuje nam wraz z Krzysztofem Walczykiem (w utworze „Rain”) oraz Kubą Dębskim (w „Prototype: Day One”). Oprócz nich, swoim małym klawiszowym epizodem w utworze „Cyborgization” błysnął Vincent Venoir.

„Prototype” to wyrazisty album zawierający bardzo rzetelnie zagraną muzykę z pogranicza heavy, nu i metalu alternatywnego. Jestem pewien, że nowa odsłona grupy Perihellium ma ogromne szanse przedrzeć się nie tylko do krajowej czołówki tego gatunku. Album „Prototype” to pierwszy, bardzo duży krok, w tym kierunku.

MLWZ album na 15-lecie