Carducci, Franck - The Answer

Artur Chachlowski, Carducci, Franck - The Answer

Franck Carducci, z pochodzenia Francuz, ale od blisko dekady, obywatel ‘progresywnego świata’, przypomina się swoim fanom nowym, trzecim po „Oddity” (2011) i „Torn Apart” (2015), solowym albumem zatytułowanym „The Answer”. Od razu podkreślmy: najlepszym, najciekawszym i najbardziej dojrzałym w swoim dorobku. Na „The Answer” Franck wnosi do hermetycznej progrockowej formuły coś nowego. Tym novum jest bardzo zdecydowane nawiązanie do tradycji gatunku, w ogóle do tradycji klasycznego rocka. Praktycznie wszystkie sześć kompozycji, które wypełniają program albumu „The Answer” brzmi tak, że nie sposób jednoznacznie powiedzieć czy zostały nagrane w 2019 czy też – dajmy na to - w 1970 roku. Z jednej strony to dość odważne i oryginalne podejście, a dodatkowo słychać, że jest w tym zamyśle mnóstwo entuzjazmu i szczerości. Myślę, że Carducci na „The Answer” przywraca radość z grania i słuchania ambitnego rocka w całym jego majestacie, pompie i niczym nieograniczonej swobodzie wykonania.

Tytułową odpowiedzią jest miłość... Myślę, że nie tylko do ukochanej osoby, ale do tego wszystkiego co się w życiu robi, a w tym szczególnym przypadku do utrzymanego w najlepszych w swoich tradycjach artystycznego rocka. Otwierający płytę utwór, którego pełny tytuł brzmi „(Love Is) The Answer” jest tego najlepszym przykładem. 12-strunowe gitary akustyczne, Taurus pedals, dojrzałe syntezatorowe brzmienia, didgeridoo i mocny, mieszany chór śpiewaków, będący przeciwwagą dla nosowego pierwszoplanowego głosu Carducciego, zachwycają już od pierwszej minuty. Nagranie to ma przestrzeń, ma tempo, ma też stadionowy refren, który błyskawicznie zapada w pamięć. To zdecydowanie jeden z najmocniejszych punktów programu tego wydawnictwa.

Po tym dobrym otwarciu mamy utwór nr 2 – „Slave To Rock’n’Roll”. Brzmi jak klasyczny hardrockowy hymn, znowu z niezwykle nośnym refrenem, z pewnymi elementami AOR, a także soczystymi rockowymi ozdobnikami. To utwór, który ilekroć go słucham przypomina mi klasyczne produkcje spod znaku grupy Styx.

Utwór numer 3 to „Superstar” - chyba największy i najbardziej udany ukłon na płycie w stronę progresywnego rocka. To ponad dwunastominutowa saga utrzymana w epickim stylu ze wspaniałymi sekcjami instrumentalnymi oraz podniosłymi partiami wokalnymi. Trzeba przyznać, że w każdym dźwięku słychać, że Franck Carducci ma klasyczny rock we krwi, co w zderzeniu ze sporą dawką pompatycznego prog rocka stanowi tu niezwykle przyjemną kombinację.

Kolejne trzy utwory – „The After Effect”, „The Game Of Life” i „Asylum” – już nie są tak nośne i reprezentacyjne dla płyty, jak poprzednie, choć trzeba zauważyć, że nadal w nich dużo się dzieje i że trzymają wysoką klasę wykonawczą. Dwa ostatnie z wymienionych wydają się być nagraniami z nieco innej bajki. Dlaczego? Najkrótszy w tym zestawie, ledwie czterominutowy „The Game Of Life” został aranżacyjnie sprowadzony tylko do głosu i fortepianu (plus zachwycającego solo na trąbce w wykonaniu Thierry’ego Seneau), natomiast epicki „Asylum”, który stylistycznie mocno nasączony został bluesową nutką został nagrany w nieco innym zestawieniu personalnym, bo z gościnnie pojawiającymi się tutaj: Derekiem Sherinianem (ex-Dream Theater, Black Country Communion), który wykonuje partie na melotronie oraz solówki na organach Hammonda, gitarzystą solowym Fabrice Dutourem (Backroads, Dyslesia), a także z perkusistą Jimmy Pallagrosim, który jest (był?) członkiem ostatniego składu grupy Karnataka.

Do płyty „The Answer” Franck dorzucił jeszcze dwa bonusowe nagrania: „On The Road To Nowhere” oraz „Beautiful Night”. Oba utrzymane w duchu unplugged i oba mogą się podobać. Dlatego nieco dziwi mnie, a piszę to szczególnie w kontekście tego drugiego, że nie znalazły sobie miejsca w podstawowym programie albumu.

Otoczony więcej niż kompetentnymi muzykami (Oliver Castan – k, Antonio Reina – dr, Christophe Obadia – g) oraz kilkuosobowym chórkiem Franck Carducci proponuje utwory, które zachwycają wysokim poziomem wykonawczym, na jakim od pierwszej do ostatniej minuty utrzymana jest płyta „The Answer”. Jednak jej największym atutem wydają się bardzo mocne kompozycje. Wszystkie one, bez wyjątku, są wyjątkowo dobrze skrojone, świetnie zaaranżowane, a ich krystalicznie czysta produkcja (masteringu dokonano w słynnych The Real World Studios) to po prostu prawdziwe mistrzostwo. Wszystko to sprawia, że album „The Answer” z pewnością nie przejdzie w sposób niezauważony, a w dodatku bardzo spodoba się wszystkim prawdziwym melomanom, począwszy od bluesa i hard rocka po klasyczny prog. Myślę, że zachwyci zwłaszcza wszystkich miłośników klasycznych rockowych brzmień lat 70.

MLWZ album na 15-lecie