Millenium Trilogy Project - Act I: The Trial

Artur Chachlowski, Millenium Trilogy Project - Act I: The Trial

John van Heugten to keyboardzista związany przed laty z grupą Ricocher, z którą wydał trzy płyty długogrające. Dwie z nich: „Quest For The Heartland” (2000) i „Chains” (2004) przedstawialiśmy na naszych małoleksykonowych łamach. Po rozpadzie Ricochera, niektórzy jego członkowie, wraz z naszym bohaterem na czele, oraz muzycy będącej także w stanie rozkładu grupy Casual Silence założyli formację Eleven's Eve, ale i ona nie przetrwała próby czasu i w 2015 roku rozwiązała się.

Wtedy to John van Heugten zdecydował, że nadszedł czas, aby zebrać w całość piosenki, które już dawno skomponował (ale nigdy nie zostały one wydane) i wypełnić nimi swój nowy album. Tak narodził się Millenium Trilogy Project, z którym van Heugten robi teraz prawdziwy milowy krok w swojej muzycznej karierze.

Ten konceptualny album opisuje historię opowiedzianą przy pomocy jedenastu różnorodnych rockowych piosenek, od ballad po mocne, progmetalowe, lecz zawsze melodyjne, utwory z wieloma zmianami tempa i nastroju. A sama historia opowiadana na płycie, której tytuł sugeruje rychłą publikację ciągu dalszego, „Act1: The Trial”, dotyczy losów młodej dziewczyny o imieniu Brynn. W Akcie 1 zapoznajemy się z Brynn w trakcie jej dziecięcych lat, gdy kształtował się jej charakter, dowiadujemy się, że w młodości była ofiarą domowej przemocy, poznajemy przyczyny jej wyobcowania ze społeczeństwa oraz obserwujemy jej zmagania o odzyskanie normalnego życia. Pomysł na fabułę oparty jest na motywach zaczerpniętych ze słynnej książkowej trylogii „Millennium”.

Album zawiera muzykę osadzoną w stylu, który cenią sobie fani rockowych oper spod znaku AOR z pewną dozą rocka progresywnego i symfonicznego metalu. Myślę, że za płytą „Act1: The Trial” powinni rozglądnąć się przede wszyscy sympatycy twórczości Ayreonu, Avantanasii, a nawet niektórych albumów Areny i… późnego Marillionu. Pod wieloma względami album ten przypomina mi też wydaną przed rokiem muzyczną opowieść o Kubie Rozpruwaczu, jaką przedstawił nam inny holenderski projekt o nazwie Magoria (mowa o płycie „JtR 1888”). Kto zna i kto pamięta, no i przede wszystkim kto lubi takie klimaty, ten albumem Millenium Trilogy Project będzie po prostu zachwycony.

Trwająca nieco ponad godzinę całość płyty podzielona jest na 5 scen, które wypełnione są 11 utworami. Wszystkie one są melodyjne, dynamiczne, świetnie wyprodukowane, z ciekawymi, często przebojowymi liniami melodycznymi, wpadającymi w ucho refrenami i z dominującą rolą neoprogresywnie brzmiących syntezatorów. To rockowy album z gatunku „easy listening” z do bólu dopieszczoną wręcz produkcją, wycyzelowanymi aranżacjami oraz z brzmiącym sterylnie czysto i przyjaźnie dla ucha przestrzennym dźwiękiem.

W głównej wokalnej roli występuje Nicole Verstappen, która odtwarza rolę Brynn. Obdarzona jest ona mocnym, melodyjnym głosem, którego barwa przypomina Anneke van Giersbergen. Partneruje jej Bart van Lierop w roli Emlyna. Ta para może się podobać. Ich głosy świetnie ze sobą współbrzmią, a w trakcie ich duetów, w tym przede wszystkim w finałowym, miłosnym utworze „My Guide”, w niejednym oku uroni się pewnie łezka… Ponadto Renè Janssen występuje w roli prokuratora i Noëlle van Bussel w roli psychiatry. Trzeba przyznać, że ich interakcje, duety, tercety czy kwartety, jak w przebojowym fragmencie zatytułowanym „Theater Of Thoughts”, wypadają bardzo przekonywująco i myślę, że należą się im wszystkim duże brawa.

A nasz bohater John Van Heugten, który całość skomponował, zaaranżował i muzycznie skoordynował, wykonuje wszystkie partie klawiszowe. Towarzyszy mu kilku bardzo kompetentnych muzyków, którzy nie tylko wzięli udział w sesji nagraniowej, ale przygotowują teraz wraz z Johnem sceniczny pokaz tego koncepcyjnego dzieła. Podobno ma to być pełne rozmachu, opatrzone bogatą scenografią, widowisko. Oj, będzie się działo, gdy tylko to pandemiczne zagrożenie wreszcie kiedyś minie…

MLWZ album na 15-lecie