Ryszard Kramarski Project - Kay & Gerda (vinyl version)

Tomasz Dudkowski, Ryszard Kramarski Project - Kay & Gerda (vinyl version)

W czerwcu tego roku nasze uszy zaczęła cieszyć kolejna „książkowa” opowieść solowego projektu Ryszarda Kramarskiego. Tym razem lider Millenium wziął na warsztat „Królową Śniegu” Hansa Christiana Andersena. Był to już czwarty album sygnowany nazwą projektu, który jednocześnie wniósł pewne ożywienie do wypracowanej na wcześniejszych pozycjach formuły za sprawą pojawienia się dodatkowego głosu w nagraniach. Oprócz „tradycyjnej” wersji z wokalem Karoliny Leszko dostaliśmy drugi dysk z tekstami w interpretacji Dawida Lewandowskiego.

Niedługo po premierze zawartość krążków doczekała się recenzji na naszym portalu, więc nie będę ponownie opisywał ich zawartości, zapraszając do przeczytania tekstu sprzed kilku miesięcy. Pozwolę sobie jedynie zacytować jego fragment:

Obie płyty zatytułowane odpowiednio „Disc 1: Gerda – vocal Karolina Leszko”, „Disc 2: Kay – vocal Dawid Lewandowski” brzmią wyśmienicie i doprawdy trudno którąś z nich bardziej wyróżnić. Na pewno na korzyść Lewandowskiego przemawia efekt nowości i bardziej pasujący do stylu muzyki głos. Niemniej nie sposób nie docenić wyśmienitego kunsztu Leszko i jej interpretacji. Wszak „Królowa Śniegu” skupia się głównie na postaci Gerdy i jej zmaganiach mających na celu odzyskanie Kaja. Po cichu marzy mi się usłyszeć jak oboje śpiewają w duecie.

Wraz z upływem czasu to marzenie stawało się coraz bardziej realne, by pod koniec listopada nareszcie się ziścić za sprawą winylowej wersji albumu. Ryszard Kramarski znalazł salomonowe wyjście i zamiast wybrać, która z interpretacji zagości na czarnym krążku, zaproponował miks obu wersji.

Co warte podkreślenia, to rozwiązanie pozwoliło wydobyć to co najlepsze z dwukompaktowej edycji. I w rezultacie otrzymaliśmy niezwykle ciekawą popowo-soulowo-rockową mieszankę w bardzo udany sposób wpasowującą się w niebanalny podkład będący dziełem Marcina Kruczka (gitary), Krzysztofa Wyrwy (bas), Grzegorza Fiebera (perkusja) i oczywiście Ryszarda Kramarskiego (instrumenty klawiszowe, gitara akustyczna). Przyznaję, że nie spodziewałem, że głosy Leszko i Lewandowskiego aż tak dobrze się uzupełnią, niezależnie od tego, czy dzielą pomiędzy siebie poszczególne linijki tekstu, czy ich głosy wybrzmiewają równocześnie. Tam, gdzie potrzeba było rockowego pazura (np. wers „It’s a devil’s game” z „The Shards Of Glass”) postawiono na męski wokal, pozostałe fragmenty dzieląc pomiędzy oba głosy. Nie będę się tu rozwodził nad poszczególnymi fragmentami utworów, pozwalając słuchaczom na samodzielne odkrywanie niuansów. Dodam tylko, że ten miks w mojej ocenie jest najciekawszy spośród trzech, które zostały zaprezentowane. A że obie wersje kompaktowe spotkały się z ciepłym przyjęciem ze strony fanów dobrej muzyki, to ta odsłona też bez wątpienia znajdzie uznanie w ich uszach. Jednak ze względu na nośnik, na którym została wydana nie wszyscy oni będą mogli cieszyć się tymi duetami. Z drugiej strony rynek płyt gramofonowych cały czas się rozrasta, co pozwala mieć nadzieję, że i to wydawnictwo dotrze z czasem do szerszego grona odbiorców.

Warto poświęcić też nieco uwagi formie wydania. Jedną z przyczyn, dla których winyle wróciły do łask jest możliwość podziwiania szaty graficznej w zdecydowanie atrakcyjniejszym formacie niż ta, którą daje książeczka w wersji CD. Dzięki temu projekt autorstwa Magdy i Macieja Stachowiaków jest jeszcze bardziej czytelny. Bez trudu możemy dostrzec odbijającą się postać Królowej Śniegu w oku, będącym zarazem rozbitym lustrem, z którego spadają lodowate łzy/okruchy szkła. Podobnie jak na kompaktowym wydaniu oko, łzy, nazwa wykonawcy i tytuł są uwypuklone za pomocą folii UV. Wewnątrz okładki typu gatefold znajdujemy teksty oraz zdjęcia muzyków, wśród których uwagę zwraca fotografia Grzegorza Fiebera grającego w maseczce. Znak ostatnich czasów…

W recenzji oryginalnego materiału wyraziłem nadzieję, że współpraca Kramarskiego z Lewandowskim będzie kontynuowana. Teraz już wiemy, że tak się stało, a młody wokalista coraz mocniej wtapia się w (na razie studyjny) projekt, czego dowodem są reedycje płyt „Sounds From The Past” oraz „Mr Scrooge” (przygotowywana jest też nowa wersja debiutu – „Music Inspired By The Little Prince”) z drugim dyskiem, na którym powierzono mu partie wokalne. A jaka będzie przyszłość wydawnictw sygnowanych skrótem TRKP? Czy Leszko i Lewandowski nadal będą dzielić się ścieżką wokalną? Czy będzie kontynuowana dwudyskowa seria? A może szef Lynx Music postawi na duety lub też wybierze całkiem inne rozwiązanie? Na odpowiedzi na te pytania przyjdzie nam poczekać do przyszłego roku, kiedy to Ryszard Kramarski przedstawi światu swoje nowe dzieło.

A jak już sytuacja pandemiczna na to pozwoli, to mam nadzieję, że spełni się jeszcze jedno moje marzenie, mianowicie zobaczyć Projekt na żywo w składzie z obojgiem wokalistów, gdyż połączenie ich głosów daje wyśmienity efekt.

MLWZ album na 15-lecie