Kansas - Point Of Know Return-Live & Beyond

Przemysław Stochmal, Kansas - Point Of Know Return-Live & Beyond

Jest w tym jakiś fenomen, że legendarna formacja, skłonna jak wiele sobie podobnych do sentymentalnych koncertowych wycieczek, potrafi równie dobrze zamknąć się w studio i nagrywać całkiem udane albumy z premierowym materiałem. Kansas, bo o tej grupie mowa, w ostatnich kilku latach udowadnia, że ważne dla niej jest tak samo dostarczenie swoim sympatykom nowej muzyki, jak i hołdowanie modnym wśród niektórych progrockowych legend koncertowym powrotom do klasycznych albumów odgrywanych w całości. Słynny „Leftoverture” doczekał się już poświęconego sobie tournée oraz płytowej pamiątki („Leftoverture Live & Beyond”, 2017), następnie przyszedł czas na nie mniej lubiane przez fanów „Point Of Know Return”, którego wspomnienie dostępne jest od kilkunastu dni jako dwupłytowe wydawnictwo live.

Z pewnością nie każdy niegdysiejszy fan Kansas orientuje się, jak wygląda dzisiejszy skład zespołu, a przynajmniej aktualny dla przełomu lat 2019/2020, kiedy to odbyły się występy grupy cytowane w playliście „Point Of Know Return Live & Beyond”. Gwoli ścisłości, uzupełnijmy więc te informacje. Z oryginalnego składu Kansas pozostali: perkusista Phil Ehart i gitarzysta Rich Williams. Gitarowego wsparcia udziela Zak Rizvi, obowiązki głównego wokalisty sprawuje zaś Ronnie Platt – to dwie postacie aktywne na pokładzie Kansas od 2016 roku. Na basie niezmiennie od połowy lat 80. gra Billy Greer, który na scenie przejmuje również obowiązki drugiego wokalisty, oryginalnie sprawowane przez skrzypka Robby’ego Steinhardta. Dziś smyczek dzierży obecny w zespole od kilkunastu lat David Ragsdale, który w połowie lat 90. nagrał z Kansas studyjny album „Freaks Of Nature”. Powyższy skład, odbiegający od klasycznego, ale nadal mocno zakorzeniony w historii zespołu, uzupełnia stały bywalec koncertowych line-upów progresywnych legend – znany ze współpracy z Yes, Camel czy Renaissance klawiszowiec Tom Brislin.

Jak prezentuje się dobrany w ten sposób septet w interpretacji klasycznego materiału Kansas? Od tak doświadczonych stażem artystów, w większości mających już siedemdziesiątkę na karku, trudno oczekiwać wielkiego polotu wykonawczego oraz spontanicznej rockandrollowej energii, nawet przy wsparciu nieco młodszych kolegów. Nie ma co czynić większych zarzutów wobec koncertowej kondycji rockowych tuzów, nawet jeśli produkcja skompilowana została spośród dwunastu występów z trasy, a więc selekcja dość skrupulatnie wyodrębniła te najlepsze pod wieloma względami wykony. Tym, na co każdy słuchacz bez wątpienia będzie jednak zwracał uwagę, jest sposób, w jaki Ronnie Platt radzi sobie na scenie z partiami Steve’a Walsha. To bez wątpienia całkiem utalentowany wokalista, ale zdecydowanie nie bez wad – równie dobrze potrafi sięgać imponujących górek, interpretacyjnie zachwycać, jak i błądzić nieczysto bądź wydawać z siebie dość wymuszone dźwięki niekoniecznie bliskie modelowej sztuce śpiewania. Jeśli jednak miałby do końca świata śpiewać przepiękny „Dust In The Wind”, to z pewnością każdy wówczas chciałby go słuchać.

Największym atutem tak tras koncertowych Kansas w ostatnich latach, jak i samego wydawnictwa, będącego przykładem jednego z repertuarowych wariantów tournée, jest właśnie zestaw kompozycji, jakie weszły do programu show. Obok legendarnego albumu zagranego w całości dostajemy set cudownie przekrojowy, czerpiący od samego debiutu, przez najwybitniejsze pozycje w dyskografii, reprezentatywne świadectwa lat 80. („Power”) i 90. („Freaks Of Nature”), skończywszy na wycinkach z wydanego w 2016 roku albumu „The Prelude Implicit”. To niemal dwie godziny podróży po przebogatym dorobku Kansas, w której wszelkie niedoskonałości wybacza się wobec sentymentalnego majestatu tak znanych i ukochanych dźwięków. Tym lepiej słucha się tej muzyki, mając świadomość, że skład Kansas ją prezentujący nie powstał w wyniku podszytej pieniędzmi schizmy, nie jest jedną z równoległych „wersji” Kansas, a nazwiska wielkich nieobecnych członków wybrzmiewają w podziękowaniach ze sceny.

W składzie, który umila nam czas koncertowego bezrybia wspomnieniem amerykańskich koncertów sprzed pandemii, grupa Kansas nagrała i wydała rok temu studyjny album „The Absence Of Presence”. Z oczywistych względów plany promocyjnej trasy koncertowej zostały odłożone w czasie do roku 2022, tym cenniejszym pocieszeniem należy mianować wydawnictwo, które zespół właśnie nam serwuje.

MLWZ album na 15-lecie