Mulder, Eddie - Signature

Redakcja, Mulder, Eddie - Signature

Wytwórnia Oskar wypuściła na rynek kolejny solowy album Eddie Muldera. Jak wszyscy Czytelnicy naszego portalu doskonale wiedzą, Mulder to niderlandzki gitarzysta znany ze współpracy z takimi zespołami, jak Flamborough Head, Leap Day i Trion, w których zajmuje się o wiele bardziej (niż na swoich solowych płytach) progresywnym graniem.

Przed kilkoma laty roku muzyk zadebiutował solo, przedstawiając słuchaczom spokojniejszą stronę swojej twórczości. Opisywaliśmy ją na naszych łamach regularnie, recenzując albumy „Dreamcatcher” (2015), „Horizons” (2016), „In A Lifetime” (2018), „Waves” (2018), „Victory” (2019) oraz „Beyond The Eye” (2020). W ubiegłym roku Mulder dołożył do tego zestawu podwójny album „Blind Hunter”, a przed kilkoma dniami ukazała się jego najnowsza płyta zatytułowana „Signature”. Tym razem artysta zabiera nas w podróż dookoła Europy, bowiem jego nowa muzyka powstała w kilku miejscach naszego kontynentu.

Podobnie do wcześniejszych siedmiu wydawnictw, na „Signature” poznajemy kontemplacyjne oblicze twórczości Muldera. Ale uwaga! Album kryje w sobie kilka niespodzianek. Oprócz charakterystycznej dla muzyka gitary akustycznej usłyszymy także bas w wykonaniu znanego z grupy Camel, Colina Bassa (zagrał on w kompozycji tytułowej), perkusję (Albert Schoonbeek), syntezatory, gitarę elektryczną oraz klawisze, na których gra sam Ton Scherpenzeel (Kayak)! Występuje on w dwóch utworach: „Late At Night’22” oraz „Summer’s End”. Mało tego, w dwóch innych nagraniach („Signature”, „Empty Woods”) słyszymy naszego Rafała Paluszka, który równocześnie jest też autorem szaty graficznej albumu.

„Signature” to zbiór kompozycji o rozmaitym zabarwieniu. Jedne brzmią wyraziście i elektrycznie, inne – będące tak zwanymi półakustykami - stanowią o punkcie ciężkości tej płyty. Są w tym gronie także utwory typowo akustyczne, doskonale kojarzone z postacią Eddiego Muldera, które do albumu „Signature” wnoszą mnóstwo ciepła. Jego nowej muzyki słucha się naprawdę bardzo dobrze, wręcz z ogromnym zaciekawieniem co będzie dalej, a dzięki tej stylistycznej wielowątkowości słuchacz raz po raz przenosi się w różne stany emocjonalne.

Eddie Mulder trzyma formę. Album „Signature” zawiera 13 instrumentalnych pastelowych kompozycji utrzymanych na takim poziomie, że wszyscy sympatycy wcześniejszego dorobku holenderskiego gitarzysty nie będą ani trochę rozczarowani. „Signature” to płyta, po którą można sięgać przy wielu okazjach. Zawiera muzykę płynącą powoli i raczej stonowaną, ale o dłużyznach nie ma tu mowy. Utwory są krótkie, zwięzłe i zgrabnie skonstruowane. Z pewnością doskonale sprawdzi się w trakcie długich, nadchodzących milowymi krokami, jesiennych wieczorów.

Nowy krążek Eddie Muldera już dostępny jest na www.IndependentMusicMarket.com

 

Na podstawie materiałów informacyjnych wytwórni Oskar.

 

MLWZ album na 15-lecie