Fröberg, Hasse & Musical Companion - Eternal Snapshots

Olga Walkiewicz

Hasse Fröberg to niezwykle utalentowany i pracowity artysta. Jego głowa jest zawsze pełna pomysłów, których nie ma w zwyczaju chować na dnie szuflady. Lubi jak muzyka tętni swoim życiem w chwili powstania. Każdy takt jest przemyślany, a fraza dopieszczona. I tak być powinno. W końcu pięciolinia to nie sznurek do wieszania bielizny, lecz miejsce, gdzie kompozytor umieszcza niepowtarzalną kolekcję nut. Taki jest Hasse - utalentowany, dokładny i twórczy. Są jednak chwile, gdy nawet w tak uporządkowanym artyście, odzywa się niespokojna natura. Rusza wtedy, niczym Bilbo Baggins na szlak, ku nowej przygodzie. Wieloletnia współpraca z The Flower Kings nie wystarczała. Tak zrodziła się idea powstania formacji Hasse Fröberg & Musical Companion w 2008 roku.

Artysta mówi o tamtych czasach: „I had a handful of new songs, and more were coming regularly”. Wszystko nabierało szybkiego tempa. Grupa Hasse Fröberg & Musical Companion nabrała kształtu w 2009 roku. Rok później pojawił się album debiutancki „Future Past” nagrany w składzie: Hasse Fröberg (wokal, gitara akustyczna i rytmiczna), Anton Lindsjö (gitary, mandolina), Kjell Haraldsson (instrumenty klawiszowe), Ola Strandberg (perkusja) i Thomas Thomsson (bas). Ten zestaw muzyków trwa przy Hasse do dziś, z wyjątkiem Thomasa, którego zastąpił na albumie „We Are The Truth” Sampo Axelsson. Wracając w skrócie do dyskografii, w 2012 pojawiła się płyta „Powerplay”, po niej mogliśmy podziwiać „HFMC” (2015), live DVD/album „No Place Like Home” (2017), „Parallel Life” (2019) i „We Are The Truth” (2021).

Rok 2024 to nowa odsłona Hasse Fröberg & Musical Companion w postaci kolejnej płyty studyjnej, zatytułowanej „Eternal Snapshots”, której premiera przewidziana jest na 6 czerwca. To koncept, którego tematyka krąży wokół pytań nurtujących ludzi od wieków: Jak staliśmy się tym, kim jesteśmy? Czy przeznaczenie rządzi naszym losem? Jaki wpływ ma na nas dzieciństwo? W pytaniach tkwią dalsze pytania. To nie „weneckie lustro”, które demaskuje rzeczywistość, lecz świat odbity w zwierciadle do nieskończoności. Każdy znak zapytania rodzi następny. Efekt domina nie daje odpowiedzi, tylko kolejne wątpliwości, złudzenia i znaki. Ale tak naprawdę, nie chodzi o to, by wiedzieć wszystko do końca. Ważniejsze są refleksje, emocje i uczucia. To co stanowi o naszym człowieczeństwie. Warstwa liryczna jest poetycka, pełna mądrości i eterycznego piękna. Autorem większości tekstów jest Hasse (z wyjątkiem utworu „Only For Me” (tekst napisał Ola Strandberg) i „Searching For The Dark” (Sampo Axelsson)).

Album zawiera jedenaście kompozycji, w tym dwie instrumentalne. Otwiera go „All I Wanted To Be (Part 1)”. Wyszedł on spod ręki duetu Fröberg/Strandberg. Delikatne gitarowe riffy przechodzą w potężne, wzmocnione orkiestracją wejście. Rytmiczna gra Antona Lindsjö, świetne Hammondy i perkusyjne wibracje przenoszą w uduchowioną część wokalną wspartą akompaniamentem fortepianu i gitarą akustyczną. Są tu słowa przepełnione melancholią, refleksją nad czasem, który przemknął tak szybko. Czy można było coś zrobić inaczej? Jak wtedy wyglądałaby równoległa rzeczywistość?:

„Could I have done things differently, support I had none a failure so brillantly. A constant exhaustion gloomy colors all around. My life my misfortune when did I drown. The fate of life so profound”.

„Deserve To Be Happy” jest niemniej ładnym utworem. Jest on efektem kooperacji kompozytorskiej Hasse z Sampo Axelssonem. Bardzo ciekawa linia wokalna. Melodia wpada w ucho od samego początku, a świetny dialog pomiędzy wokalem a gitarą potęguje rytm narzucony przez niestrudzonego Strandberga. Kompozycja ta ma prawdziwie rockową żywiołowość i smakowitą solówkę gitarową. I ponownie spotykamy się z życiowym scenariuszem, z pragnieniem równowagi i szczęścia:

„An angel ready to be reborn time for the pain to disappear. Out of the ashes once again I’m done living with the fear. From disbelief to a world of trust, fallures and fear into a lust for life. To live again...”.

„Whenever You May Go” zachwyca delikatnością uplecioną lekko z fraz i dźwięków. Kompozycja nawiązuje do dzieciństwa i naszych życiowych wyborów. Jest świetlista i pełna polotu. Miękkie usieciowanie splata niczym pracowity pająk – to gitara akustyczna. Natomiast w chórkach udzielają się dzielnie panowie Strandberg i Lindsjö.

„You saw the light of day in springtime a wonderful childhood so sublime. Two loving parents who adored you - you were one of the chosen few. Only your smile can brighten up every day to reconcile you have a winning way...”.

Czy rządzi naszym losem przeznaczenie? - to temat następnego utworu. W „No Messiah” zespół podąża szlakiem polifonicznych brzmień modyfikowanych współczesną elektroniką. Dużo tu zmian tempa, ekspresyjnych zakrętów i podbijania rytmu dialogiem wokalu z perkusją.

Album promuje znakomity i porywający utwór - „Once In A Time”. Ukazał się na singlu na początku maja wraz z promującym wideo. W środkowej części utworu solówka gitarowa jest praktycznie wykonana wspólnie przez Fröberga i Lindsjö. To rockowa kompozycja, lecz nie pozbawiona progresywnych smaczków, efektownych chórków i soczystych harmonii. Autorem muzyki i tekstu jest Hasse Fröberg. Czuje się drzemiący w nim potencjał i ogromny „apetyt na życie”:

„Golden opportunity I’m facing my destiny. It’s time to try my broken wings see if my voice can sing, stop the flames from taking over. Like a barren scenery I can’t escape my memory. I want to stay memoryless it hurts too much if I address. I want to be the one I was and the one I could have been...”.

„Only For Me” trwa zaledwie 2 minuty i 38 sekund, lecz bardzo działa na zmysły swoją niepowtarzalną formą. Śpiew ptaków i odgłosy dziewiczego lasu przechodzą zgrabnie w wokal Ole oraz fortepianowy akompaniament występującego tu gościnnie Alfa Strandberga.

Jak wcześniej wspomniałam, nie brakuje tu utworów instrumentalnych. Są bardzo krótkie, lecz przepiękne – najpierw „The Yard” autorstwa Sampo Axelssona oraz wykonana na organach Hammonda kompozycja Kjella Haraldssona „A Sorrowful Mariner”. Pomiędzy nimi znajduje się „Searching For The Dark” - spokojny kawałek z brzmieniem gitary kojarzącym się z Stevem Howe’em.

Utwór „Blind Dog” rozpoczyna się w stylu Deep Purple, za sprawą specyficznie brzmiących organów. Hammondy przewijają się przez cała długość utworu, wokal Hasse nawiązuje do lat 70.. Tytuł utworu, nie pozostawia żadnych wątpliwości…

Na zakończenie płyty powraca temat „All I Wanted To B (Part 2)”. Zamyka on niewidoczną klamrą materiał w koncepcyjną całość. Jest nawiązaniem do części pierwszej, która otwiera ten album.

Kolejna, szósta już, płyta studyjna formacji Hasse Fröberg & Musical Companion jest dowodem na fantastyczną formę i wysoki potencjał twórczy zespołu. Barwne kompozycje, efektowne wykonanie, świetne teksty - to cały Hasse Fröberg i przyjaciele. Tak, cały Hasse, bo jakże mogło być inaczej…

MLWZ album na 15-lecie Tangerine Dream w Polsce: dodatkowy koncert w Szczecinie The Watch plays Genesis na koncertach w Polsce już... za rok Airbag w Polsce na trzech koncertach w październiku Gong na czterech koncertach w Polsce Dwudniowy Ino-Rock Festival 2024 odbędzie się 23 i 24 sierpnia